Nie tak wyobrażali sobie kieleccy kibice początek rozgrywek Ligi Mistrzów w tym sezonie. Po przyjściu Alexa Dujshebaeva, Blaza Janca i Marko Mamica nie brak było głosów, że kadrowo zespół z Kielc jest najsilniejszy od wielu lat. Tymczasem po sześciu kolejkach VIVE zajmuje dopiero szóste miejsce w tabeli grupy B. Jednak Alex Dujshebaev, który w ubiegłym roku triumfował w LM z Vardarem Skopje, podchodzi do całej sprawy spokojnie.

 

„Pewnie, że wyniki są dalekie od naszych oczekiwań, ale nie zamierzamy zwieszać głów. To dopiero początek rozgrywek, jeszcze wiele spotkań przed nami. Lepiej przegrywać teraz, niż w kwietniu czy maju przyszłego roku” – podkreślił starszy syn trenera VIVE, który w najbliższym dwumeczu z duńskim Aalborgiem liczy na dwa zwycięstwa.

 

Pierwsza odsłona tego starcia w niedzielę w Danii. Nie jest to dobra wiadomość, bo mecze rozgrywane poza domem nie są w tym roku mocną stroną kieleckiego zespołu, który przegrał ostatnich siedem wyjazdowych spotkań w tych rozgrywkach.

 

„Wszyscy wypominają nam te wyjazdy, ale mówiąc szczerze wcale się temu nie dziwię. U siebie potrafimy grać nawet z najlepszymi, a w obcej hali zawsze czegoś brakuje. Czas jednak przerwać tę czarną serię. Chcemy wreszcie wygrać na wyjeździe, to najwyższy czas na przełamanie” – zapowiedział Jurecki, który nie zagrał w ostatnim meczu LM w Paryżu z PSG z powodu kłopotów żołądkowych.

 

„Jeszcze dwa dni po tym spotkaniu dochodziłem do siebie, ale teraz jest już wszystko w porządku. W Danii na pewno pomogę drużynie. To dla nas bardzo ważny mecz. Każdy punkt ma dla naszej drużyny ogromne znaczenie, zwłaszcza w sytuacji w której jesteśmy” – zaznaczył popularny „Dzidziuś”.

 

Najbliższy rywal zespołu Tałanta Dujszebajewa zajmuje ostatnie miejsce w tabeli grupy B, ale już kilkakrotnie w tym sezonie pokazał, że potrafi być groźny dla najlepszych. Mistrzowie Danii pokonali słoweńskie Celje, a na wyjazdach toczyli zacięte boje z THW Kiel i Flensburgiem, przegrywając odpowiednio jedną i trzema bramkami.

 

„To młody zespół, który zawsze walczy do końca. Bardzo szybko biegają, a ich główną bronią są kontry. Są w tym elemencie gry bardzo niebezpieczni i na to musimy zwrócić uwagę” – komplementował rywala Karol Bielecki.

 

Z sześciu dotychczasowych spotkań kielczanie wygrali tylko jedno, dwa zremisowali i trzy przegrali. Mimo nie najlepszego bilansu popularny „Kola” widzi jednak pozytywy w grze zespołu.

 

„W ostatnim meczu w Paryżu, gdzie każdemu gra się niezwykle ciężko, przez ponad 30 minut toczyliśmy zacięty bój z francuskim zespołem. Wcześniej świetny pojedynek zagraliśmy z THW Kiel, podobnie jak i w pechowo zremisowanych spotkaniach z Veszprem i Flensburgiem. Tych pozytywnych aspektów naszej gry jest coraz więcej. Teraz tylko musimy potwierdzić to w Danii” – podkreślił rozgrywający VIVE.

 

Niedzielny mecz Aalborg Handbold z PGE VIVE Kielce rozpocznie się o godz. 16.50.