Siatkówka

PlusLiga: Nieudany powrót Antigi do...

W piątkowy wieczór w Cuprum Arenie w Lubinie spotkali się dwaj sąsiedzi w tabeli Plusligi, którzy nie mogli być jednak zadowoleni z początku sezonu. Po ośmiu meczach Cuprum znajdowało się bowiem na 9. lokacie, a mająca za sobą siedem spotkań Asseco Resovia okupowała 10. miejsce. Obydwie drużyny porażki ponosiły co prawda z ligowymi potentatami, ale było to raczej marne pocieszenie ze względu na to, że i lubinianie i rzeszowianie sami mają duże ambicje.

Początek meczu był bardzo wyrównany z minimalnym wskazaniem na gospodarzy, wśród których prym wiódł Łukasz Kaczmarek kończący praktycznie każdą piłkę. Atakujący reprezentacji Polski radził sobie nawet z potrójnym blokiem, a kluczowym momentem pierwszej partii było wejście Kaczmarka na zagrywkę przy stanie 15:11. Kolejne pięć minut było istną demolką, bowiem lubinianie zdobyli dziewięć punktów z rzędu i doprowadzili do stanu 24:11. Chwilę później seta zakończył atak Kaczmarka blok-aut.

Druga odsłona zaczęła się jednak po myśli gości z Rzeszowa, którzy po bloku pary Rossard - Możdzonek wyszli na prowadzenie 3:1. Co gorsza dla lubinian, nieco rozregulował się Kaczmarek, który popełnił kilka błędów, a po jednym z nich było 9:6 dla Resovii. Pięć kolejnych akcji padło jednak łupem gospodarzy, którzy opanowali sytuację i przejęli kontrolę nad setem. Z każdym punktem przewaga siatkarzy z Lubina rosła, na koniec seta wyniosła ona pięć punktów.

Długa przerwa między drugim i trzecim setem była tym, czego rzeszowianie najbardziej potrzebowali. Po niej podopieczni Roberto Serniottiego, grający już w odmienionym składzie wyglądali już dużo lepiej i rozpoczęli trzecią odsłonę od prowadzenia 5:1. Co prawda gospodarze znowu dogonili rywala, ale nie potrafili już wyjść na prowadzenie. Tymczasem Asseco Resovia grała bardzo konsekwentnie, zatrzymywała wreszcie Kaczmarka, a po asie Krastinsa była już o krok od wygrania seta. Lubinian stać było jeszcze na jeden zryw, ale po ataku Jakuba Jarosza przegrali oni tę odsłonę 23:25.

Kolejny set również nie zaczął się po myśli siatkarzy Cuprum, którzy z tyłu głowy mieli jeszcze chyba porażkę w poprzedniej partii. Po tym, jak Kaczmarek został zatrzymany przez potrójny blok było już 6:2 dla gości! Gospodarze stali jak zaczarowani podczas gdy rzeszowianie powiększali przewagę, która w pewnym momencie wynosiła nawet 9 punktów. Jeszcze w połowie seta kilka dobrych akcji Cuprum dało nadzieję kibicom zgromadzonym na trubunach, ale końcówka znowu należała do Asseco Resovii, która doprowadziła do tie-breaka.

Początki setów w piątkowy wieczór nie były domeną gospodarzy, którzy w piątej partii na swoje szczęście szybko wrócili do żywych. Choć po świetnym ataku Jakuba Jarosza przegrywali już 3:5, to chwilę później byli już na prowadzeniu 6:5. Nie zdołali jednak utrzymać swojej gry w ryzach, a królem tie-breaka był właśnie Jarosz, po którym w ogóle nie było widać zmęczenia. Atakujący gości doprowadził ich do zwycięstwa 3:2 po fantastycznym powrocie do meczu. I znowu sprawdziła się stara siatkarska maksyma: kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3.

Cuprum Lubin - Asseco Resovia Rzeszów 2:3 (25:12, 25:20, 23:25, 15:25, 10:15)

 

Cuprum Lubin: Piotr Hain, Michał Masny, Keith Pupart, Przemysław Smoliński, Łukasz Kaczmarek, Milos Terzic – Marcin Kryś (libero) – Maciej Gorzkiewicz, Adrian Patucha, Filip Biegun, Bartosz Makoś (libero)

 

Asseco Resovia Rzeszów: Elviss Krastins, Bartłomiej Lemański, Michał Kędzierski, Thibault Rossard, Marcin Możdżonek, Jakub Jarosz - Paweł Rusek (libero) – Lukas Tichacek, Dominik Depowski, Jochen Schoeps, Mateusz Masłowski (libero), Dawid Dryja.