To oznacza, że WADA dotarła do materiałów na temat próbek pobranych w trakcie igrzysk olimpijskich w Soczi (2014), ale i w czasie ujawnionego niedawno skandalu dopingowego w Rosji. Z dwóch raportów Richarda McLarena wynika, że w latach 2011-15 w aferę dopingową w Rosji zamieszanych było łącznie ponad 1000 sportowców, rywalizujących w 30 dyscyplinach.

 

Teraz WADA ma nadzieję, że dokument, który jest w jej posiadaniu od końca października rozwieje wiele wątpliwości związanych z zorganizowanym dopingiem w Rosji. Były dyrektor laboratorium Grigorij Rodczenkow powiedział, że wszystkie pozytywne przypadki stosowania niedozwolonych środków przez sportowców były raportowane do ministerstwa sportu. W odpowiedzi dostawali polecenie: "ratować", co znaczyło, że do systemu należało oznaczyć test jako negatywny lub "kwarantanna".

 

Światowa agencja chce teraz porównać wszystkie dane wprowadzone do systemu ADAMS z tymi, które wykazały badania. Laboratorium w Moskwie jest nadal zawieszone. By odzyskać licencję musi spełnić dwa wymagania WADA: rosyjskie władze muszą oficjalnie uznać obydwa raporty McLarena oraz rząd musi udostępnić światowej agencji wszystkie zachowane próbki oraz elektroniczne dane.

 

Komitet Wykonawczy WADA ma na posiedzeniu 15 i 16 listopada omówić wszystkie otrzymane niedawno dokumenty. Z kolei na początku grudnia Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) ma podjąć decyzję, czy rosyjscy sportowcy zostaną dopuszczeni do rywalizacji w zimowych igrzyskach w Pjongczangu (9-25 lutego).