- Czterokrotnie startowałem w amatorskich mistrzostwach kraju. Najlepiej wspominam turniej w Strzegomiu w 2010 roku, kiedy zdobyłem srebrny krążek, przegrywając w finale z medalistą mistrzostw Europy Marcinem Łęgowskim. Ważyłem wtedy 62-63 kg, ale nie zbijałem wagi, tylko walczyłem w kategorii 64 kg. Trzy razy stawałem na najniższym stopniu podium. Do kolekcji brakuje mi tytułu mistrza Polski i wierzę, że 18 listopada zdobędę go wśród zawodowców. To oczywiście co innego, ale za parę lat siądziemy z ojcem i wspominając będziemy mogli porównać nasze sportowe dokonania - powiedział 30-letni Michał Żeromiński (Tymex Boxing Promotion).

W 1987 roku, kiedy przyszedł na świat, jego ojciec Sławomir (w karierze wygrywał m.in. z byłym mistrzem świata Henrykiem Średnickim) został mistrzem Polski w wadze 54 kg. W kategorii 71 kg zwyciężył wówczas Dariusz Michalczewski, a 91 kg - Andrzej Gołota.

- Za tydzień spotkam się z niepokonanym Łukaszem Wierzbickim, który 11 z 13 dotychczasowych pojedynków stoczył w Kanadzie. Tylko dwie ostatnie na polskich ringach, ale tak naprawdę nikt go jeszcze nie sprawdził. To nieźle wyszkolony i szybki zawodnik, ale jego styl będzie mi odpowiadał. Liczy się, że stawką jest pas zawodowego mistrza kraju. To zwiększa prestiż naszej potyczki - dodał pięściarz z Radomia.

Żeromiński junior, promowany przez Mariusza Grabowskiego, karierę bokserską łączy z występami na boiskach piłkarskich, jak wcześniej jego rywal Rafał Jackiewicz.

- W tym sezonie zmieniłem klub, nie gram już w A-klasowym Strażaku Wielogóra, tylko B-klasowej Wiśle Chotcza. Na pewno mecze są bardziej... chaotyczne, ale mamy w zespole fajną atmosferę i to jest najważniejsze. A nie to, że boiska są raczej słabe, bywają bardzo twarde i z licznymi kępami. W zakończonej już rundzie jesiennej rozegrałem pięć spotkań, bramkę strzeliłem tylko jedną, ale miałem sporo asyst - stwierdził Żeromiński, który jako bokser wygrał 13 walk, dwie przegrał (m.in. z byłym mistrzem Europy Jackiewiczem) i jedną zremisował.

Po rundzie jesiennej Wisła Chotcza zajmuje drugie miejsce z dorobkiem 23 punktów. Liderem jest Wulkan Zakrzew - 31 pkt.

- Za grę w piłkę nie otrzymuję żadnych pieniędzy, futbol to moje hobby. Sprawia mi frajdę i będę starał się dalej łączyć obie dyscypliny. Mam nadzieję, że w przyszłym roku dostanę ofertę pojedynku na zagranicznym ringu. Była jedna, z Rumunii, ale mało konkretna - podsumował zawodnik kat. półśredniej.

Podczas gali "Noc Wojowników" w Częstochowie o tytuł mistrza Rzeczypospolitej Polskiej w wadze junior półśredniej powalczą Michał Leśniaka z Kamilem Młodzińskim, a o pas międzynarodowego mistrza Rzeczpospolitej Polskiej w wadze ciężkiej Tomasz Adamek z Kameruńczykiem Fredem Kassi.