Informacje podał dziennik "Il Mattino". Włosi obawiają się zbyt dużego ryzyka, jakim byłoby wypożyczenie Polaka. Właściciele Chievo nie mają wątpliwości co do jakości i umiejętności napastnika, jednak są zdania, że powrót do pełnej sprawności piłkarza będzie trwał zbyt długo. Oznacza to, że reprezentant Biało - Czerwonych nie mógłby wystarczająco pomóc zespołowi z Werony w walce o jak najlepszy wynik w Serie A.

Kolejną "przeszkodą" jest Roberto Inglese. Zawodnik Chievo został tego lata kupiony przez Napoli, po czym od razu wypożyczono go z powrotem. Klub zagwarantował sobie jednak opcję sprowadzenia piłkarza na Stadio San Paolo jeszcze zimą. Wobec kontuzji Milika Neapolitańczycy zapewne zdecydują się na taki ruch. Jeżeli Inglese rozgościłby się w pierwszej 11-stce, to oznaczałoby mniej minut dla Polaka. Przenosiny włoskiego napastnika byłyby też równoznaczne z tym, że Chievo musiałoby znaleźć dla niego zastępcę. Dotychczas włoska prasa widziała w tej roli właśnie Milika. Miałaby być to dwustronna wymiana obu klubów.

Przyszłość Milika budzi wiele wątpliwości. Przed rozpoczynającym się w czerwcu mundialem napastnik reprezentacji Polski będzie potrzebował rytmu meczowego, a ten może mu dać jedynie regularna gra.

Polak przechodzi obecnie rehabilitację. Istnieje duża szansa, że jeszcze przed końcem roku znowu zacznie trenować.


Ostatnio piłkarz zamieścił na swoim Instagramie filmik, na którym wraz z innym zawodnikiem Napoli - Mario Prezioso - regeneruje się na basenie.

 

 

Me and @mario_prezioso are ready for next Olympic Games. #napoli #swimming #recovery

Post udostępniony przez Arek Milik (@arekmilik) 9 Lis, 2017 o 5:39 PST