Niedzielna „La Gazzetta dello Sport” na pierwszej stronie sugeruje natychmiastowe zmiany w stylu gry, podejściu do meczu, ale też składzie Włochów na rewanżowe starcie ze Szwecją. Cytuje też wielkich włoskiej piłki: – Potrzebny jest optymizm i inteligentne spotkanie – mówi Franco Baresi. Wtóruje mu Giuseppe Bergomi: – Bardziej niż taktyka, istotny będzie spokój.

 

Co 12 lat finał

 

Niektórzy domagają się też roszad personalnych. Franco Causio uważa, że w środku pola powinien zagrać Jorginho z Napoli, Aldo Serena żąda występu Edera za plecami Ciro Immobile, a Marco Tardelli czeka na Lorenzo Insigne. Nie ma co ukrywać, że takich zmian oczekuje większość Włochów. Wszak Insigne i Jorginho to jedni z najważniejszych piłkarzy lidera Serie A. Ten pierwszy to w dodatku jeden z najciekawszych, a może i najlepszych piłkarzy ofensywnych w tej chwili na Półwyspie Apenińskim. Gwarantuje technikę, drybling i uderzenie z dystansu. Jorginho to walka, płuca i spokój w środku pola.

 

Italia tylko raz w historii nie awansowała na mundial. Było to jednak niemal 60 lat temu – w 1958 roku przegrali decydujący mecz z Irlandią Północną 1:2. Mistrzostwa rozegrano później w... Szwecji, a w finale na słynnej Rasundzie gospodarze ulegli wielkiej Brazylii, w której rodził się talent Pelego. 12 lat później wywalczyli już wicemistrzostwo świata i od tamtej pory co 12 lat występowali regularnie w finałach mundiali – w 1982 i 2006 roku wygrywając, a w 1970 i 1994 przegrywając w decydujących bojach z Canarinhos.

 

Mentalność Wikingów

 

A Szwecja? Osierocona przez kończącego powoli karierę Zlatana Ibrahimovicia przystępowała do kwalifikacji w cieniu Francji i Holandii. Przez chwilę była nawet o krok od wygrania grupy (zwyciężyła z Trójkolorowymi u siebie 2:1), ale ostatecznie wylądowała w barażach. Teraz znów jest o krok od mundialu. Zwycięstwo u siebie 1:0 otworzyło drogę do Rosji.

 

Szwedzki dziennik „Aftonbladet” pisze: – Musimy utrzymać podobną mentalność. Z odwagą, duchem wiary w zwycięstwo powalczyć w Mediolanie. Nie boimy się nikogo – podkreśla na łamach gazety pomocnik Sebastian Larsson. W podobnym tonie możemy przeczytać artykuły w „Expressen”. Szwedzi wyśmiewają lament rywali na tureckiego arbitra, ale sami boją się, czy w rewanżu sędziowie nie pokrzyżują im planów.

 

Czy Włosi zgotują rywalom pizzę, czy może to Szwedzi zjedzą ją ze smakiem? Na Friends Arena podobno zaraz po zejściu do szatni czekała na nich wyśmienita pizza prosto z pieca...

 

W każdym wypadku czeka nas niesamowicie emocjonujące starcie. Transmisja meczu Włochy - Szwecja od godziny 20.35 w Polsacie Sport. Komentują Cezary Kowalski i Marcin Lepa.