Selekcjoner Adam Nawałka szczególnie w poniedziałkowym spotkaniu przeciwko Meksykowi postawił na piłkarzy dopiero co "pukających" do reprezentacji. Zdaniem Bajora, zmiennicy nie spełnili oczekiwań i zagrali poniżej możliwości.

 

"Oczekiwałem, że piłkarze pokażą swoje indywidualne umiejętności, zagrają coś pod siebie i pod tym względem mnie zawiedli. Gdybym był na miejscu trenera Nawałki, miałbym ciężki orzech do zgryzienia z wytypowaniem kogoś, kto mógłby do tej reprezentacji pasować. Może poza Jachem, który w tych dwóch meczach prezentował się w miarę solidnie, to nie wiem, kogo jeszcze mógłbym wyróżnić. Sam mecz nie był wielkim widowiskiem w naszym wykonaniu, ale też trudno było czegoś więcej spodziewać się po zawodnikach, którzy pierwszy raz ze sobą spotkali się na boisku" - stwierdził Bajor, pracujący obecnie w drugiej drużynie Lecha Poznań.

 

Pod nieobecność Roberta Lewandowskiego i Arkadiusza Milika, szkoleniowiec przetestował kilku innych napastników, którzy według Bajora nie stanęli na wysokości zadania. Polacy w obu meczach nie zdobyli bramki.

 

"Żaden z napastników mnie nie przekonał. Jakub Świerczok w drugiej połowie miał kilka ciut lepszych momentów, potrafił się zastawić, ale to trochę za mało. Z kolei Kamil Wilczek, którego dobrze znam, niczym nie zaimponował. Jest to chłopak solidny, ale jego umiejętności nie będą już wyższe, a na reprezentację Polski są one za małe. Mariusz Stępiński grał za krótko, próbuje swoich sił za granicą, ale ma chyba problem ze znalezieniem odpowiedniego klubu. Żadnych argumentów wczoraj nie pokazał. Jest jeszcze Dawid Kownacki, który też mocno się rozpycha i chce zagrać w tej pierwszej reprezentacji, zobaczymy jak sprawdzi się w drużynie młodzieżowej. Póki co, nie mamy trzeciego napastnika i módlmy się, żeby Robert Lewandowski był zdrowy i żeby Arek Milik doszedł do siebie" - ocenił.

 

Były piłkarz m.in. Widzewa Łódź i Amiki Wronki nie ukrywa, że reprezentacja jest mocno uzależniona od Lewandowskiego. Jego brak w obu spotkaniach był bardzo widoczny.

 

"Jak popatrzymy na dorobek bramkowy Roberta, to wydaje się być wszystko jasne. Rywale przede wszystkim to na niego zwracają szczególną uwagę. Poza tym, jego obecność sprawia, że inni zawodnicy mają więcej luzu na boisku. To jest nasz fundament, od niego zaczyna się budowanie tej drużyny. Gdy jego nie ma, to ciężko liczyć na dobry wynik, o czym zresztą mówią sami piłkarze" - podsumował.