Piłka nożna

El. ME U-21: "Ball gate", czyli problemy z...

„Wygraliśmy bardzo trudne spotkanie, bo przed tym meczem znaleźliśmy się, w dużej mierze na własne życzenie, w niezwykle trudnym położeniu. Z Wysp Owczym wracaliśmy w fatalnych humorach, bo w piątek straciliśmy nie tylko dwa punkty, ale także, po trzech żółtych kartkach, kapitana i najlepszego strzelca zespołu Dawida Kownackiego. Byliśmy pod ścianą, bo porażka praktycznie wyeliminowałaby nas z walki o pierwsze miejsce w grupie. Duńczycy uciekliby na siedem punktów i bardzo trudno byłoby ich dogonić” - zauważył Michniewicz.

 

Poza tym w konfrontacji z liderem grupy C nie zagrał inny lider biało-czerwonych Bartosz Kapustka.

 

„Tuż przed meczem spadło na nas kolejne nieszczęście, bo po rozgrzewce Bartek zszedł z problemami żołądkowymi i musieliśmy dokonać szybkiej zmiany na Sebastiana Szymańskiego. Zatem w najważniejszym meczu zabrakło nam dwóch najważniejszych piłkarzy. Aby wygrać z tak klasowym zespołem, który w trzech wcześniejszych eliminacjach nie przegrał spotkania, trzeba było również mieć trochę szczęścia. Szczęście było przy nas, ale wszyscy na nie ciężko zapracowaliśmy” – skomentował.

 

Szkoleniowiec biało-czerwonych podkreślił, że o sukcesie jego drużyny przesądziły także inne czynniki.

 

„Na pewno po zremisowanym 2:2 meczu z Wyspami Owczymi było w nas mnóstwo sportowej złości. Wiedzieliśmy, że faworytem tego spotkania będzie świetnie radząca sobie w eliminacjach Dania, która do tej pory masakrowała rywali, o czym świadczy liczba 19 bramek zdobytych w czterech meczach. Mieliśmy świadomość, jaka jest siła tego zespołu i po powrocie z Thorshavn starannie się do tej konfrontacji przygotowywaliśmy” – zapewnił.

 

47-letni trener przyznał, że jego sztabowi udało się dobrać bardzo dobrą taktykę na ten mecz.

 

„Wiedzieliśmy co możemy i powinniśmy zrobić lepiej, mieliśmy jednak świadomość, że musimy zagrać w innym ustawieniu, z innymi założeniami taktycznymi. Na Wyspach Owczych to my przeważaliśmy i kreowaliśmy sytuacje, natomiast teraz to Duńczycy dyktowali warunki gry. Dlatego nastawiliśmy się na blokowanie środka boiska, połączone z odbiorem w tej strefie i wykorzystaniem naszych dynamicznych zawodników jak Tomczyk i Michalak. I to przyniosło efekt” – stwierdził.

 

W dotychczasowych meczach Dania odniosła komplet czterech zwycięstw, jednak w Gdyni poniosła pierwszą porażkę. Piłkarze z Półwyspu Jutlandzkiego mieli zdecydowaną przewagę, ale nie mogli sforsować obrony gospodarzy. Sami natomiast nie ustrzegli się błędów w defensywie.

 

„Nie mogę mieć pretensji do drużyny o to, jak panowaliśmy nad piłką. Mieliśmy kontrolę nad tym spotkaniem, dominowaliśmy na boisku i wypracowaliśmy sobie wystarczająco dużo okazji, aby wygrać ten mecz, ale czasami jest tak, że napastnicy nic nie mogą strzelić. Popełniliśmy jednak dwa proste błędy w obronie, które nie powinny nam się przydarzyć. Na pewno nasz bramkarz mógł się lepiej zachować przy drugim golu, ale w pozostałych sytuacjach nie ma do niego pretensji” – zdradził trener gości Niels Frederiksen.

 

Duński szkoleniowiec nie ukrywał, że Polacy niczym go w tym spotkaniu nie zaskoczyli. „Spodziewałem się takiej postawy gospodarzy, którzy ofiarnie walczyli w obronie. Myślałem jedynie, że będą starali się bardziej grać do przodu” – dodał.

 

Kolejny eliminacyjny mecz czeka Polaków w przyszłym roku – 27 marca podejmą Litwę. Pozostałe cztery spotkania rozegrają we wrześniu i październiku.

 

„Teraz sprawa jest otwarta, bo mamy punkt straty do lidera, a przed nami pięć meczów. Oczywiście żałujemy tego co się stało w Łodzi, gdzie zremisowaliśmy 3:3 z Finlandią oraz na Wyspach Owczych, ale tego się już nie cofnie. Możemy jednak myśleć pozytywnie o przyszłości. Mamy inteligentny zespół, z którym coraz lepiej się rozumiemy i jestem przekonany, że przyszłość będzie należała do nas” – podsumował Michniewicz.