Sporty walki

Adamek: Do zobaczenia wkrótce!

Na pewno się to nie zmieni po sobotniej wygranej walce z Fredem Kassi, więc czas wrzucić parę faktów.

 

„Dałby radę z takim Parkerem”. „Na Joshuę i Wildera za słaby, ale z paroma z czołówki miałby szansę”. „Big Baby Millera by obskoczył” – to tylko kilka z kilkudziesięciu wpisów na twitterze po sobotniej wygranej z Fredem Kassi. Kibic ma pełne prawo mieć swoją listę życzeń, dziennikarzom, którzy chcą to komentować, warto znać fakty. A te są brutalne. Żeby mieć szansę walki o tytuł, trzeba mieć – oprócz sportowych umiejętności – miejsce w rankingu wywalczone układami biznesowymi na kongresach organizacji sankcjonujących pojedynki mistrzowskie (WBC, IBF, WBA, WBO), ale sobie to miejsce wywalczyć... w sądzie. Tą ostatnią drogą poszedł Fres Oquendo, który nie widział ringu od ponad trzech lat, ale ma wyrok sądu federalnego na Manhattanie, że walka o tytuł WBA się należy bo go oszukano w Groznym.


Wiecie, kto to jest Trevor Bryan? Albo Otto Walin? Ten pierwszy jest na dziesiątym miejscu jak zawsze wesołego rankingu WBA po wygraniu z takimi kilerami jak - w ostatniej walce – Sandy Otto (2-20) czy Galen Brown (44-33), ten drugi na 12 miejscu po zwycięstwach z jakimś dziwnym zestawieniem pięściarzy o których nie wiedziałem, że istnieją. Pomiędzy nimi, na jedenastym, jest komentator NBC Sports i PBC, niejaki BJ Flores. BJ dwa lata temu powiedział mi, że z Adamkiem „może walczyć, ale nie za mniej niż 200 tysięcy”. Myślę, że teraz cena by podskoczyła. „Góral” pewnie wygrałby z każdym z nich... ale jak ich zmusić, żeby wyszli na ring? Wracamy do pieniędzy i adwokatów.


„To obrzydliwe! Przecież to sport! Niech szansę dostaje najlepszy” – krzykną puryści. W porządku – tylko ilu jest tych najlepszych? Żeby być branym pod uwagę jako kandydat do walki o tytuł, trzeba być klasyfikowanym – w zależności od rankingu – nie dalej niż w pierwszej siódemce. Niżej trzeba mieć potworną siłę przebicia, ale nawet ci bardzo mocni promocyjnie zdają sobie sprawę z tego, że żyjemy w czasach, gdzie media społecznościowe mogą tak samo walkę zrobić, jak ją odwołać. Dodatkowy ból głowy nikomu nie jest potrzebny... chyba, że się nazywasz Eddie Hearn i masz pięściarza, który sprzeda 50 tysięcy biletów na walkę z cieniem.


Najlepsza droga do pasa, to walki rankingowe, ale Tomek, bez względu na to, jak się dziś czuje, zaraz będzie miał 41 lat i na eliminatory nie ma czasu. Do tego dochodzi ryzyko wychodzenia na ring przeciwko komuś, kto już w tym rankingu jest wyżej od „Górala”, też ma marzenia sportowe i finansowe. W skrócie – to się musi opłacać dla obu stron. Wszystko inne to na razie tylko pięściarska lista (nierealnych) życzeń.

Skrót walki Adamek - Kassi w załączonym materiale wideo.