Koszykówka

NBA: "Dycha" Gortata w wygranym meczu Wizards

"Jeziorowcy" mieli fatalny początek spotkania. Przed własną publicznością nie byli w stanie odnaleźć rytmu. Gdy przegrywali już 14 punktami, trener Luke Walton powiedział do swoich podopiecznych: "To jest NBA. Tu się wszystko może wydarzyć. Wszystko można odrobić".

 

Te słowa poskutkowały. Jego drużyna zaczęła grać szczelniej w obronie i bardziej agresywnie w ataku. Bardzo dobrze zaprezentował się Brandon Ingram, który miał 17 pkt, pięć zbiórek i pięć asyst. Liderem zespołu był Kyle Kuzma - 22 pkt, ale w najważniejszym momencie nie zawiódł Caldwell-Pope. To on w końcówce spotkania trafił dwa rzuty za trzy punkty.

 

- To były decydujące momenty. Ale w końcowych minutach rywale byli bardziej agresywni i dlatego zdołali wyrwać zwycięstwo. Z łatwością dochodzili do sytuacji rzutowych, potrafili je też wykorzystać - skomentował Kris Dunn, który zdobył dla Chicago 12 punktów i miał sześć asyst.

 

W ekipie "Byków" aż sześciu zawodników zdobyło co najmniej 10 punktów. Najlepszy wśród nich był Denzel Valentine - 17 punktów, dziewięć zbiórek i cztery asysty.

 

W tym meczu na przeciwko siebie stanęli bracia bliźniacy Robin i Brook Lopezowie. Obaj wyszli w podstawowym składzie, ale to występujacy w Chicago Robin spisał się lepiej - miał 14 punktów, podczas gdy Brook cztery.