Brak Messiego w wyjściowym składzie Barcelony był nie lada niespodzianką. Ostatni raz rozpoczął on mecz na ławce rezerwowych ponad rok temu, 15 października 2016 roku, kiedy "Duma Katalonii" pokonała na Camp Nou 4:0 Deportivo. Wtedy wracał po kontuzji, w 55. minucie zmienił Sergio Busquetsa.

Oprócz reprezentanta Argentyny, od pierwszej minuty nie zagrał też innym zawodnik pierwszego składu Barcy - Jordi Alba. Na lewej obronie zastąpił go Lucas Digne.

Messi jest postacią od której zaczyna się wybór meczowej "11", co dobitnie obrazują liczby. W ostatnich 61. spotkaniach, które rozegrał, zawsze znajdował się w wyjściowym składzie. Dlaczego nie znalazł się tam akurat przeciwko Juventusowi?

Trener Katalończyków, Ernesto Valverde, przyznał, że była to decyzja sztabu szkoleniowego. Do końca roku Barcelona ma bardzo napięty kalendarz, dlatego też podjęto decyzję o odpoczynku dla największej gwiazdy. - To była skomplikowana decyzja. Messi ma kumulację meczów i jak wszyscy jest obciążony. Czuje wielką odpowiedzialność za klub i drużynę, kiedyś też musiał odpocząć. Są zawodnicy którzy mają w nogach dużo minut, należy też do nich Jordi Alba. Sądziliśmy, że to spotkanie będzie raczej zamknięte na początku i otworzy się pod koniec, dlatego uważaliśmy, że lepiej będzie jeżeli zagra w drugiej połowie. To była decyzja trenera - powiedział na pomeczowej konferencji Valverde.

Hiszpański "Sport" podaje, że opinia zawodnika też miała znaczenie. Messi zmienił zdanie i zrozumiał, że przy takim natłoku spotkań w ciągu roku, odpoczynek jest rzeczą pożądaną.

Argentyńczyk ostatecznie pojawił się na boisku w 56. minucie.