Pierwsze minuty rozgrywanego w Kielcach meczu były niezwykle wyrównane, ale w końcówce pierwszego kwadransa paryżanie zaczęli przejmować inicjatywę, dzięki doskonałym interwencjom Thierry'ego Omeyera. Nie przeszkadzało im nawet to, że co chwila byli odsyłani na ławkę kar przez sędziów pojedynku. Od stanu 6:6 zdobyli trzy bramki z rzędu i bezpieczną przewagę utrzymywali aż do syreny kończącej pierwszą połowę. Najskuteczniejszy po stronie gości był Nikola Karabatić, który dość łatwo wchodził w obronę PGE Vive.

Wynik 11:15 dawał jednak kielczanom nadzieję na dobry końcowy wynik, ale do tego porzebne było jeszcze większe zaangażowanie niż w pierwszej części. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa wyszli po przerwie naładowani pozytywną energią i w pewnym momencie doszli rywala nawet na dwa gole różnicy. Następnie od stanu 20:23, strzelili cztery gole z rzędu i wyszli nawet na prowadzenie. W końcówce więcej konsekwencji było jednak po stronie PSG. Sprawy w swoje ręce wzięli Sander Sagosen oraz zabójczo skuteczny z rzutów karnych Uwe Gensheimer. Po trafieniu tego ostatniego z 7 metra wiadome już było, że goście tego meczu nie wypuszczą już z rąk. Wynik ustalił w ostatniej sekundzie Dean Bombac, ale kielczanie przegrali z PSG 29:30. Paryżanie są liderem grupy, w której PGE Vive zajmuje aktualnie 5. miejsce.

PGE VIVE Kielce – Paris Saint-Germain 29:30 (11:15)