- Głównym celem, poza indywidualnymi sukcesami, jest trzecie z rzędu zwycięstwo w klasyfikacji drużynowej. To wcześniej nie udało się żadnej reprezentacji i zapewne nikt takiego osiągnięcia szybko nie powtórzy - zapowiedział przed wyjazdem do Kolumbii prezes Polskiego Związku Ju-Jitsu Tomasz Knap.

Tytuły mistrzów świata, wywalczonych rok temu we Wrocławiu, obronili: Anna Augustyn-Mitkowska (49 kg), Jędrzej Loska (62 kg) i Maciej Polok (69 kg) w konkurencji ne-waza oraz Martyna Bierońska (55 kg) w fightingu. Rafał Riss (+94 kg), który w stolicy Dolnego Śląska zwyciężył w tej drugiej specjalizacji, tym razem sięgnął po srebrny krążek.

Poza wymienioną czwórką reprezentantów Polski, na najwyższym stopniu podium stanęli: Paweł Bańczyk (85 kg) w ne waza, drużyna ne-waza oraz Dawid Karkosz (77 kg) i Mateusz Duran (94 kg) w fightingu.

Z kolei oprócz Rissa, po srebro w tej samej konkurencji sięgnęły także: Magdalena Giec (49 kg) i Marta Walotek (62 kg). Drugie miejsce zajęli Polacy również w drużynówce tzw. mix oraz w rywalizacji zespołowej w fightingu. Na drugiej pozycji uplasowała się także w wadze +70 kg Justyna Sitko (ne waza).

Brązowymi medalistami zostali: Giec (49 kg), Bierońska (55 kg), Sandra Pniak (62 kg), Karolina Zawodnik (70 kg) i najstarszy w polskiej ekipie, ale wciąż w świetnej formie 45-letni Piotr Bagiński (94 kg) - w walce parterowej (ne-waza), Sitko (+70 kg) w fightingu oraz Martyna Wowra i Wiktoria Lechowicz w konkurencji duo-system i duo show.

Łączny dorobek biało-czerwonych to 22 medale - osiem złotych, sześć srebrnych i osiem brązowych. Po raz czwarty z rzędu mistrzem świata ne waza został Polok, zaś 13. i 14. indywidualny medal w zawodach tej rangi zdobyła Bierońska.

- To był mój dziesiąty start w mistrzostwach świata. Osiem razy walczyłam w finałach, a mój dorobek to trzy złote medale w fightingu i jeden w ne waza, cztery srebrne w fightingu oraz brąz w tej konkurencji i pięć brązowych w ne waza. Do tego trzy srebra i jeden brąz drużynowo - poinformowała Bierońska.

- W historii polskiego ju jitsu jestem jedyną mistrzynią świata w obu konkurencjach. W ne waza zwyciężyłam w 2011 roku również w Kolumbii, w mieście Cali. Szczyt piramidy, na który się wspinamy jako sportowcy, jest wąski i bardzo śliski i każdy chce zająć to miejsce. Tym razem udało mi się odeprzeć atak przeciwniczek i po raz trzeci triumfować w MŚ. Cieszę się, że ten pechowy dla mnie rok kończę tak szczęśliwie - dodała.

Indywidualnie po dwa krążki w MŚ 2017 wywalczyły Bierońska, Giec i Sitko.

Powody do radości miał m.in. Bańczyk. - W trzech wcześniejszych występach w mistrzostwach świata zdobyłem brąz w Paryżu w 2014 roku i Bangkoku w 2015 oraz srebro we Wrocławiu w 2016. Teraz zdobyłem złoto. Walkę finałowa wygrałem poddając Jordańczyka zza pleców. Początek pojedynku dla rywala, straciłem aż osiem punktów, ale chęć zwycięstwa była tak duża, że wyszedłem z opresji i złapałem dobrą pozycję do skontrowania - stwierdził mistrz świata.

- W finale drużynówki pokonaliśmy Rosjan. Każdy kraj wystawia siedmioro zawodników w każdej wadze i walczy się do czterech wygranych - dodała Karolina Zawodnik.

Turniej w Kolumbii był drugim tegorocznym bardzo ważnym sprawdzianem polskiej kadry. W lipcu w walkach parterowych biało-czerwoni zdobyli cztery medale podczas Igrzysk Sportów Nieolimpijskich The World Games we Wrocławiu. Złoto wywalczył Loska (62 kg), srebro Polok (69 kg), a brąz Emilia Maćkowiak (open) i Kozak (77 kg).