Piłka nożna

Puchar Polski. Brosz: Zaliczka z pierwszego...

25 października w pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu Legia wygrała na wyjeździe z Drutex Bytovią 3:1. Już po 29. minutach goście prowadzili 2:0.

 

„Mieliśmy plan na to spotkanie, ale runął on w drugiej minucie. Ten mecz nie ułożył się po naszej myśli, bowiem już na samym jego początku straciliśmy gola. Nie musieliśmy też długo czekać na drugą bramkę, bo niebawem rywale podwyższyli” – przypomniał Stawski.

 

Szkoleniowiec 11. po rundzie jesiennej drużyny pierwszej ligi przekonuje, że wszystkich straconych bramek jego piłkarze mogli uniknąć. „Padły one bowiem po naszych katastrofalnych błędach. Dwie pierwsze były wynikiem niewłaściwej komunikacji pomiędzy bramkarzem, a jednym ze środkowych obrońców. W tych sytuacjach niebezpieczeństwo mogliśmy i powinniśmy zażegnać już w zarodku. Trzeci stracony w końcówce gol także był ewidentnym prezentem z naszej strony” – ocenił.

 

Rewanżowe spotkanie rozpocznie się w Warszawie we wtorek o 20.45. „Do stolicy pojechaliśmy z jednym konkretnym założeniem. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony i rozegrać bardzo dobre spotkanie. A wynik naszych starań poznamy po końcowym gwizdku sędziego” – stwierdził.

 

W ostatnim ligowym meczu Legia przegrała w sobotę w Kielcach z Koroną 2:3 i niespełna 39-letni trener Bytovii nie ukrywa, że to spotkanie również jest dla jego drużyny dobrym przykładem i motywacją.

 

„Korona idealnie pokazała, jak trzeba przeciwstawić się Legii. Należy z nią grać przede wszystkim agresywnie w środku pola, co nie jest dla nas novum, bo właśnie taką taktykę przyjęliśmy we wcześniejszych wygranych pucharowych konfrontacjach z Lechią Gdańsk i Pogonią Szczecin. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że czeka na bardzo trudne zadanie, a najlepsza nawet strategia może nie zapewnić nam zwycięstwa. Gramy przecież z mistrzem Polski i najlepszą obecnie drużyną w kraju” – podkreślił.

 

W rewanżowym meczu z wiceliderem ekstraklasy z powodu kontuzji nie zagrają pomocnik Bartosz Wolski i środkowy obrońca Krzysztof Bąk. Pod znakiem zapytania stoi również występ innego doświadczonego defensora Michała Stasiaka.

 

„Nie wykluczam również niespodzianki w bramce, ale generalnie w tym spotkaniu zagramy w najsilniejszym zestawieniu. Wcześniej rotowaliśmy składem i w pucharowych potyczkach często na boisku pojawiali się zawodnicy, którzy mniej grali w lidze. W sobotę zakończyliśmy już pierwszą rundę i nie musimy kalkulować oraz szukać odpowiednich proporcji pomiędzy ligowymi i pucharowymi meczami” - podsumował Stawski.