Mecz Rakowa z Puszczą był ostatnim spotkaniem dla obu drużyn przed przerwą zimową. Ewentualne zwycięstwo gospodarzy sprawiłoby, że przed wiosennymi zmaganiami czerwono-niebiescy awansowaliby na trzecie miejsce w tabeli. W starciu beniaminków lepszy okazał się RKS, który po końcowym gwizdku mógł cieszyć się z pozycji na podium. - Mam taką przyjemność, że mogę te wszystkie gratulacje przekazać wszystkim tym, którzy w dużej mierze na nie zasługują - przede wszystkim zawodnikom - nie tylko za ten mecz ale i za całą rundę. Jednak niektórym i za cały rok, bo dla nas był to ostatni mecz w 2017 roku – powiedział tuż po meczu trener Rakowa, Marek Papszun.

 

Dla częstochowian 2017 rok był niesamowicie udany. Najpierw ekipa z Limanowskiego po wielu latach wywalczyła awans na zaplecze Lotto Ekstraklasy, a następnie zajęła trzecie miejsce w Nice 1 lidze przed przerwą zimową. - Uważam, że był to kapitalny rok dla Rakowa - jeżeli chodzi o kwestie sportowe ale i organizacyjne, bo to wszystko idzie w dobrym kierunku, także gratuluję wszystkim, którzy się do tego przyczynili, również sztabowi szkoleniowemu, członkom sztabu medycznego, działaczom, pracownikom klubu i kibicom, którzy dzisiaj pokazali takie oblicze jakie pokazywali zawsze - kto był to widział – zaznaczył opiekun RKS-u.

 

W starciu z Puszczą emocji nie brakowało, a najciekawsze rzeczy działy się w samej końcówce. Przy prowadzeniu 2:0 przyjezdni zdobyli bramkę kontaktową, ale ostatni cios należał do Rakowa, a konkretnie Adama Czerkasa, który wykorzystał fatalny błąd bramkarza. W trudnym momencie w tym spotkaniu gospodarzom pomógł głośny doping z trybun. - Był to kapitalny doping i to nam też pomogło w trudnym momencie - bo taki nam się przydarzył w samej końcówce meczu. To jest ten mały szczegół, który wpłynął też na to, że wygraliśmy. Dziękuję wszystkim tym, którzy na ten sukces zapracowali, bo chyba nikt się nie spodziewał, że po pierwszej rundzie, a nawet po 19. meczach będziemy zajmowali trzecie miejsce w tabeli Nice 1.Ligi – przyznał Papszun.

 

Przedsezonowe założenia Rakowa mówiły o spokojnym utrzymaniu się. Na wiosnę klub będzie miał jednak duże szanse włączyć się do walki o awans. - Z tego oczywiście bardzo się cieszymy. Zapracowaliśmy na ten sukces i nikt nam tego nie dał za darmo. Ten zespół musiał bardzo ciężko na to zapracować. Z optymizmem patrzymy w przyszłość. Chciałbym bardzo aby ten zespół się rozwijał. W którym kierunku to pójdzie? Nie wiem na ten moment, czy będą to wzmocnienia czy osłabienia. Rotacje w składzie na pewno nastąpią, bo zawsze u nas były. Zmiany w składzie nastąpią – stwierdził trener częstochowian.

 

Warto jednak podkreślić, że beniaminek Nice 1 ligi na początku rozgrywek płacił frycowe i długo czekał na znalezienie odpowiedniej formy, a przede wszystkim korzystnych wyników. - Pieliśmy się i wygrzebaliśmy się z tego dołu, bo przypominam, że po siódmej kolejce byliśmy na siedemnastym miejscu, a skończyliśmy na trzecim. Dla nas to kapitalna sprawa i nie ukrywam, że bardzo się z tego cieszymy. Dla nas to dzień radości, zasłużona przerwa, wszyscy mamy się z czego cieszyć, ale trzeba też myśleć o przyszłości. Na razie radujemy się, jest czas na zabawę, ale później trzeba się zabrać do tej ciężkiej pracy na wszystkich polach – mówił szkoleniowiec RKS-u.

 

Na koniec sam zainteresowany podkreślił, że obowiązkiem jego piłkarzy jest... zabawa i świętowanie udanego roku. Ten przymus zawodnicy z pewnością spełnią z przyjemnością. - Musi być czas na zabawę, bo jesteśmy też ludźmi. Bezwzględnie jest to nawet nakazane. Mamy dwa tygodnie przerwy – skwitował Papszun.