Dla puławskiej drużyny po raz ósmy uczestniczącej w kontynentalnych rozgrywkach awans do fazy grupowej Pucharu EHF jest największym dotychczasowym osiągnięciem. Awans podopieczni Daniela Waszkiewicza wywalczyli w dwumeczu z duńskim TTH Holstebro dzięki większej liczbie zdobytych goli w meczu wyjazdowym (w Puławach Azoty wygrały 30:27, w Holsebro zaś TTH 32:29).

Z pierwszego koszyka w tej grupie losowany był zespół francuski, w którym przed przyjściem do Azotów występował pochodzący z Chorwacji 26-letni rozgrywający Marko Panic, reprezentant Bośni i Hercegowiny. Przez ostanie sześć sezonów w klubach francuskich Alsace HB i USAM Nimes Gard występował też inny pozyskany przed tym sezonem rozgrywający, 31-letni Paweł Podsiadło, wychowanek Vive Kielce, mający za sobą występy w Lidze Mistrzów. Jednak większość puławskich zawodników nie ma takiego doświadczenia.

- Chambery przeżywa obecnie drobny kryzys, ale do lutego, kiedy rozpoczną się rozgrywki, może być w zupełnie innej formie. Na tym etapie nie ma już słabych drużyn, ale już w meczach z Duńczykami pokazaliśmy charakter i chociaż w obydwu spotkaniach przegrywaliśmy już różnicą pięciu bramek, potrafiliśmy ostatecznie wywalczyć awans. Takie doświadczenie buduje zespół i dlatego z wiarą w siebie przystąpimy do dalszej rywalizacji - zaznaczył Podsiadło.

Wiele wskazuje na to, że Azoty swoje grupowe mecze będą musiały rozgrywać poza Puławami, bo hala, w której grają i trenują nie spełnia wymogów EHF. Najbliżej położonym obiektem zweryfikowanym przez europejską federację jest hala Globus w oddalonym o 50 km Lublinie. W pierwszej kolejce grupy D Pucharu EHF Azoty Puławy 10 lub 11 lutego podejmować będą szwajcarski Wacker Thun.