To stało się w 92. minucie meczu, gdy Torino prowadziło z Carpi już 2:0. Gospodarze stanęli przed szansą podwyższenia wyniku z rzutu wolnego. Nieoczekiwanie jednak piłkę na około 30. metrze ustawił... ich bramkarz, doskonale znany nam z Ekstraklasy Vanja Milinković-Savić.  

Były lechista wziął długi rozbieg i niesłychanie silnym strzałem huknął prosto w poprzeczkę bramki. Do szczęścia zabrakło mu dosłownie centymetrów. Wkrótce sędzia odgwizdał koniec spotkania, które, dzięki golom Iago Falque i Andrei Belottiego, Torino wygrało 2:0. Bezsprzecznie jednak najciekawszą sytuacją tego meczu była właśnie próba Milinkovicia-Savicia.

Serb, który skończy w lutym 21 lat, trafił do Lechii 1 stycznia 2016 roku na zasadzie wolnego transferu z Manchesteru United. Z Ekstraklasą pożegnał się natomiast 2 lipca bieżącego roku, kiedy za 2,6 miliona euro przeszedł do Torino. Między tymi dwiema datami rozegrał w polskiej lidze 29 spotkań, w których puścił łącznie 32 bramki. W ośmiu meczach zachował czyste konto. Co ciekawe, Serb jest bratem Sergeja Milinkovicia-Savicia, wschodzącej gwiazdy rzymskiego Lazio.

Dzięki zwycięstu nad Carpi, Torino awansowało do 1/8 finału Pucharu Włoch, gdzie 20 grudnia zmierzy się z Romą.

Atomowy strzał Milinkovicia-Savicia w załączonym materiale wideo.