Wypożyczenie Majeckiego przez Stal było znakomitym ruchem ze strony mieleckiego klubu, który po 19 meczach tego sezonu zajmuje piąte miejsce w tabeli Nice 1 Ligi. Bramkarz, który dopiero 16 listopada obchodził 18. urodziny zagrał jesienią w 18 spotkaniach "Stalówki", w których sześć razy zachował czyste konto. Obronił też jeden rzut karny - z Podbeskidziem. W tym samym meczu zaliczył też asystę przy decydującym golu Mateusza Cholewiaka.

Majecki został wypożyczony do klubu z województwa podkarpackiego na cały sezon 2017/2018, ale Legia ma oczywiście prawo ściągnąć bramkarza do Warszawy przed czerwcem 2018 roku. Sam 18-latek podjął decyzję, że zimą powalczy o bluzę numer 1 w ekipie mistrza Polski. - W styczniu lecę na obóz do USA, mam plan zostać pierwszym bramkarzem Legii, nie uważam się za słabszego od tych, którzy są w klubie. Gdybym dostał szansę wiosną, dałbym radę. Jeśli nie – wrócę do Mielca i też będę zadowolony. Nie ma opcji, żebym siedział na ławce rezerwowych - mówi Majecki.

W tym momencie w kadrze warszawskiego klubu oprócz 18-letniego piłkarza jest czterech bramkarzy - Arkadiusz Malarz, Radosław Cierzniak, Jakub Szumski i Konrad Jałocha. Podstawowym bramkarzem jest ten pierwszy, który zagrał w 18 meczach Ekstraklasy w tym sezonie, ale w dwóch doznał drobnych kontuzji, które zmusiły go do opuszczenia boiska. Za każdym razem w miejsce Malarza wchodził Cierzniak, który stawał także między słupkami w spotkaniach Pucharu Polski. Szumski i Jałocha grali tylko w trzecioligowych rezerwach.

Majecki trafił do pierwszej drużyny Legii dwa lata temu, gdy szkoleniowcem był Stanisław Czerczesow, którego Radek wspomina bardzo ciepło. - Powtarzał, że kariera przede mną. Stukał się w głowę i mówił, że tam jest najważniejszy „muskuł”: mózg. Jest w kontakcie z osobami ze sztabu Legii i czasem o mnie pyta. Miłe, że trener reprezentacji Rosji interesuje się Majeckim. Mówił o mnie „fajny bramkarz”, ale szansy nie dał. Może nie byłem przygotowany? Na początku każdy myśli: „Jestem gotowy, Legia stoi otworem”. Dziś rozumiem, jak wiele pracy mnie czeka, bym został zapamiętany - zaznacza młody bramkarz.

W wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Majecki odnosi się również do swojej aktywności w mediach społęcznościowych. - Na Twitterze jestem raczej obserwatorem. Nie lubię udzielać się w mediach społecznościowych, wolę pogadać na żywo. Jeszcze nie jestem aż tak dorosły, żeby inni mieli mnie słuchać. Na razie sam słucham innych. Kiełpina nie znam, ale myślę, że to normalny gość, kapitan Wisły, więc trzeba go szanować. Nie wolno śmiać się z cudzych błędów, bo karma wraca - twierdzi Majecki.

 

W załączonym materiale wideo obroniony rzut karny w starciu z Podbeskidziem.