Po meczu PGE Skra Bełchatów - Chaumont VB 52 Haute Marne (1:3) w 1. kolejce Ligi Mistrzów siatkarzy powiedzieli:

 

Michał Winiarski (drugi trener PGE Skry): "To był znakomity mecz w wykonaniu Francuzów. Przede wszystkim ich zagrywka była zdecydowanie lepsza od naszej i ten element zdecydował o końcowym wyniku. Rzadko zdarza się, żeby sześć czy siedem strzałów poszło w linię. To też trochę łut szczęścia, które sprzyja lepszym. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, bo nasza grupa składa się z bardzo mocnych zespołów. Z każdym trzeba grać na sto procent, ale dziś to było za mało. Ten wynik niczego nie ustawia, przed rokiem te rozgrywki też rozpoczęliśmy od porażki, ale wyszliśmy z grupy. Takie mecze też się muszą zdarzyć".

 

Mariusz Wlazły (kapitan PGE Skry): "Trzeba przyznać, że nasi rywale zagrywali dziś bardzo mocno, a do tego trafiali w boisko. Nasza zagrywka zeszła zaś poziom niżej i nie mogliśmy napsuć krwi mistrzom Francji. To pozwoliło im wrócić do gry. Wszyscy popełniliśmy błędy, które dotąd nam się nie zdarzały. Potem ciężko było gonić, mieliśmy kilka zrywów, ale to nie wystarczyło na dobrze grający i poukładany zespół".

 

Stephen Boyer (atakujący Chaumont VB): "Wygraliśmy to spotkanie swoją walecznością. Wiedzieliśmy, że będzie ono bardzo trudne, ale zaryzykowaliśmy i to się opłaciło. Dziś bardzo wiele rzeczy nam wychodziło. Nie założę się, że powtórzymy taki mecz we Francji. Teraz jednak cieszymy się z pokonania mocnego rywala, jednego najtrudniejszych w grupie. Choć ta grupa jest bardzo mocna".