Zawistowska, która 22 grudnia skończy 22 lata, jest jedną z najmniej doświadczonych zawodniczek w reprezentacji Polski.

 

"Na tym turnieju bardzo dużo mogę podpatrzeć u zawodniczek z najwyższego, światowego poziomu. Ostatnie spotkanie przegrałyśmy z Norweżkami, ale to są mistrzynie świata i na pewno wyciągnę z tego meczu dobre lekcje piłki ręcznej" - przyznała skrzydłowa Pogoni Szczecin.

 

Po trzech rundach spotkań Polki z jednym zwycięstwem i dwoma porażkami zajmują piąte miejsce w grupie B. Taki sam dorobek, ale lepszy bilans bramkowy, mają Węgierki, które zajmują czwartą lokatę, premiowaną awansem do fazy pucharowej. Na dwie kolejki przed końcem rywalizacji grupowej, spotkanie z Węgierkami może okazać się decydujące o awansie. Potem podopieczne trenera Leszka Krowickiego czeka jeszcze piątkowy mecz z najsłabszym zespołem grupy Argentyną.

 

"Już wyleczyłyśmy się z ostatniej porażki i jedyne, co możemy powielić z tego meczu, to elementy naszej dobrej gry oraz gry Norweżek. Możemy się tego nauczyć. Jesteśmy bardzo zmotywowane i każda z nas mocno wierzy, że najbliższy mecz potoczy się po naszej myśli" - przyznała.

 

Od 2016 roku trenerem Węgierek jest Duńczyk Kim Rasmussen, który wcześniej prowadził polską reprezentację.

 

"Trochę rozmawiałam o nim ze starszymi koleżankami, które dobrze znają tego szkoleniowca. Mam nadzieję, że to my rozgryziemy jego taktykę, a nie on naszą. Od wtorku analizujemy grę Węgierek, bo czeka nas mecz o wszystko i myślę, że stać nas, aby go wygrać. Nasze rywalki grają w bardzo szybkim tempie, ale jesteśmy w stanie za nimi nadążyć. Musimy zagrać w swoim stylu" - podkreśliła Zawistowska.

 

Spotkanie Polek z Węgierkami odbędzie się w czwartek o godz. 14.00.