Karkut rozmowę zaczęła od stwierdzenia, że rywalki wcale nie były poza zasięgiem Polek i była duża szansa na zwycięstwo. - Na naszą porażkę złożyło się kilka aspektów. M.in. niewykorzystane sytuacje stuprocentowe, słaba gra w obronie, a przede wszystkim brak determinacji. Nie widziałem jej w oczach dziewczyn. Dopiero w ostatnich dziesięciu minutach się pojawiła, ale wtedy było już za późno. Ja nie mówię, że dziewczyny nie chciały, bo na pewno chciały, ale zabrakło mi w tym głowy i tej właśnie wspomnianej determinacji – dodała.

Polki zaczęły mecz dobrze, bo prowadziły 2:0, ale od stanu 8:7 nie potrafiły przez blisko 10 minut zdobyć gola. Węgierki odskoczyły na 11:8 i nie dały się już dogonić. Karkut stwierdziła, że kluczowy był początek drugiej połowy, kiedy pierwsze minuty biało-czerwone przegrały 1:4.

- Po pierwszej połowie to my powinniśmy prowadzić. Tymczasem przegrywamy dwoma golami, wychodzimy na drugą połowę i zamiast gonić, dajemy łatwo rywalkom powiększyć przewagę. Przecież Węgierki nie grały nie wiadomo jakiej piłki. Grały to, co było wiadomo, że będą grały, a my tej wiedzy nie potrafiliśmy wykorzystać. Kiedy one grały w przewadze, łatwo zdobywały bramki, a my w takiej sytuacji potrzebowałyśmy 50 sekund, aby coś stworzyć, a i tak nie zawsze się to kończyło sukcesem. Trudno mi to zrozumieć i wytłumaczyć – skomentowała jedna z najlepszych polskich piłkarek ręcznych w historii.

Biało-czerwone po czterech meczach mają na koncie dwa punkty i przed sobą starcie z najsłabszą w grupie Argentyną. Karkut przyznała, że można było na tych mistrzostwach świata osiągnąć więcej.

- Utopiłyśmy się same w meczu z Czeszkami, które to spotkanie powinniśmy wygrać. Może właśnie ta przegrana nam za mocno siedziała w głowach? W meczu z Norweżkami też można było więcej powalczyć, a wyglądało to tak, że z góry założyłyśmy porażkę. Nie można tłumaczyć niepowodzenia złą selekcją czy złym dobraniem taktyki. Tak zwyczajnie brakowało mi w naszym zespole determinacji. Zawsze mówię swoim dziewczynom: przecież walczycie o swoje marzenia, a więc jeżeli np. wykonujecie rzut, to niech to będzie najlepszy rzut w życiu. Tylko dając z siebie wszystko, można sięgać po sukces i spełniać marzenia. Mówię pod wpływem emocji, ale jestem zła, bo uważam, że mogłyśmy ugrać znacznie więcej na tych mistrzostwach. Pozostaje żal – podsumowała trenerka Metraco Zagłębia Lubin.