Jak się okazuje, wizja genialnego Argentyńczyka w andaluzyjskiej drużynie wcale nie była kiedyś abstrakcją.

Latem 2005 roku Cadiz po trzynastu latach gry w Segunda Division (druga liga) wywalczył sobie awans do hiszpańskiej ekstraklasy. Aby móc rywalizować na najwyższym ligowym szczeblu, ekipa z Andaluzji postanowiła dokonać kilku wzmocnień.

Zarząd klubu zwrócił uwagę na pewnego chłopaka z akademii Barcelony. Dostawał on w pierwszej drużynie "Dumy Katalonii" niewiele minut, a ponadto zrobił ogromne wrażenie na rozgrywanym latem turnieju o Trofeo Ramon de Carranza.

Sytuacja Messiego nie wyglądała wtedy najlepiej. Konkurencja do gry w pierwszej "jedenastce" była ogromna. W zespole brylowali tacy zawodnicy jak Ronaldinho, Deco, Giuly czy Eto'o. Oprócz tego pojawiały się liczne problemy natury biurokratycznej. Barcelona miała już w kadrze trzech zawodników non-EU (nie posiadających europejskiego obywatelstwa) i tym samym wyczerpywała dozwolony limit.

Zaciętą walkę, o pozostanie Argetyńczyka na Camp Nou toczył trenujący wtedy Blaugranę Frank Rijkaard. Holender uważał, że w Messim drzemie ogromny potencjał. Zarząd katalońskiego klubu miał wątpliwości, jednak uszanował wolę szkoleniowca. To właśnie dzięi niemu "La Pulga" został w Barcelonie i napisał prawdopodobnie najpiękniejszą kartę w jej historii.

Poniżej wycinek z jednej z hiszpańskich gazet, mówiący o zainteresowaniu andaluzyjskiego zespołu Leo Messim.