Fares zachowywał się dziwnie już od samego początku wywiadu, stwarzając tym samym niemały problem bezradnemu reporterowi Geoffowi Keighley'owi. Deweloper zaczął przeklinać w trakcie transmisji na żywo, stwierdzając między innymi, że gala rozdania Oscarów powinna "się pi***ć", gdyż impreza The Game Awards jest od niej dużo lepsza.

Ponadto producent w dość barwny sposób wyraził przekonanie o wartości swojego najnowszego dzieła.

- Jeżeli nawet cały świat powie mi, że moja gra to g**no, to nie zgodzę się z takim stwierdzeniem. Tak bardzo wierzę w "A Way Out"! - powiedział.

Współpracujący ze studiem Electronic Arts Fares skomentował również krytykowaną ze wszystkich stron politykę "Elektroników" odnośnie mikropłatności.

- EA jest dla mnie bardzo dobre. Dostaję od nich 100% środków na potrzeby mojego studia, dzięki którym jesteśmy w stanie stworzyć tę grę. Z pewnością fajnie krytykuje się ich, narzekając na "lootboxy" i bla bla bla bla, ale tak naprawdę ludzie nie zauważają, że każdy producent czasem popełnia błędy - dodał Fares.

 


Swoje dziwne zachowanie tłumaczył on "jet lagiem", czyli znużeniem występującym po długim locie, w trakcie którego pokonuje się granicę przynajmniej dwóch stref czasowych. Objawami tej przypadłości mogą być problemy z koncentracją, skrajne zmęczenie czy dezorientacja. Problem polega jednak na tym, że Fares był raczej wyraźnie pobudzony...

"Barwny" występ Faresa w załączonym materiale wideo.