Krzysztof Wanio: Poprosimy o raport medyczny dotyczący stanu zdrowia Mariusza Wlazłego.

Konrad Piechocki: Cieszymy się, że po tak nieprzyjemnym urazie, jakim jest pęknięcie żebra Mariusz stosunkowo szybko wrócił i starał się pomóc drużynie w Lidze Mistrzów i meczach ligowych. Mariusz jest specyficznym zawodnikiem. Czasem żartujemy sobie w klubie, że im mniej trenuje, tym lepiej gra. Jego stan jest na obecną chwilę zadowalający i mam nadzieję, że podczas Klubowych Mistrzostw Świata będzie w pełnej dyspozycji.

Trzy medale Klubowych Mistrzostw Świata. Skra jest najbardziej utytułowanym polskim zespołem jeśli chodzi o globalne rozgrywki. Po medale trzeba było jechać do dalekiego Kataru. Teraz są one znacznie bliżej. Jak oceniasz potencjał Skry i jej rywali?

Po reaktywacji KMŚ czasami defraudowano te rozgrywki ze względu na udział dość egzotycznych drużyn. Zawsze uważaliśmy, że ze względu na inną specyfikę miejsca, inne zespoły ten turniej nigdy nie był łatwy, dlatego tym bardziej doceniamy, że trzykrotnie wracaliśmy z rozgrywek z medalem. Myślę, że zespoły, które wezmą udział w KMŚ w Polsce są najlepszymi klubowymi zespołami na świecie. Ogromnym sukcesem będzie, jeśli któryś z polskich klubów, a najlepiej oba znajdą się w półfinałach w Krakowie. Takie są marzenia nasze, Kędzierzyna i wszystkich kibiców siatkówki w Polsce.

Byliście współautorami historycznego momentu. Niespełna trzy lata temu wspólnie z Asseco Resovią Rzeszów pojechaliście do Berlina na finał Ligi Mistrzów. Wtedy po raz pierwszy w historii naszej klubowej siatkówki mieliśmy w tej elitarnej czwórce aż dwa polskie statki. Trzeba to przełożyć na rozgrywki globalne.

Oby tak się stało.

Cała rozmowa z prezesem PGE Skry Bełchatów Konradem Piechockim w załączonym materiale wideo.