Krzysztof Wanio: Na początku mała podróż wstecz. 2002 rok, opolski Okrąglak, Sebastian Świderski, Paweł Papke, Rafał Musielak, Robert Szczerbaniuk, Marcin Prus. Pamiętasz tamto miejsce i tych chłopaków?

Sebastian Świderski: Oczywiście, że pamiętam. Spotykamy się zresztą na mistrzostwach Polski Old Boyów, gdzie często wspominamy finały siatkarskiej Ligi Mistrzów, w którym reprezentując barwy Mostostalu Kędzierzyn-Koźle rywalizowaliśmy z takimi zespołami jak Olympiakos Pireus, Iraklis Saloniki czy Lube, które pod nieco zmienioną nazwą zagra z ZAKSĄ. W 2002 roku zajęliśmy niestety ostatnie miejsce, czyli czwarte, ale rok później wywalczyliśmy brązowy medal. Teraz mamy inną ekipę, inne czasy i nie ukrywam, że naszym celem jest powtórzenie sukcesu z 2003 roku.

Associazione Sportiva Volley Lube, Sada Cruzeiro Volei czy zespół z Teheranu... Te nazwy sugerują grupę śmierci. Boicie się siatkarzy, którzy stanowią o sile tych drużyn?

Na pewno są to jedni z najlepszych zawodników na świecie, ale trzeba pamiętać, że my też mamy chłopaków, którzy rywalizują z nimi w rozgrywkach reprezentacyjnych. Nie są to więc dla nich siatkarze nieznani i nie będzie czegoś takiego, że wyjdziemy naprzeciw Cwetana Sokołowa czy Juantoreny i przegramy mecz w szatni. My też mamy ekipę, która będzie chciała pokazać się z jak najlepszej strony. Benjamin Toniutti, Sam Deroo, Maurice Torres grali już w lidze włoskiej i mają dużo do udowodnienia rywalom.

Co ze stanem zdrowia poszczególnych zawodników? Czy wszyscy są gotowi, aby we wtorek wyjść na parkiet przeciwko Irańczykom?

To prawda, że w ostatnim czasie mieliśmy drobne problemy zdrowotne, ale nasz sztab medyczny stanął na głowie i jutro wszyscy będą gotowi. Wyjdziemy jutro w najlepszym składzie.

Cała rozmowa z Sebastianem Świderskim w załączonym materiale wideo.