Lemar był ważną postacią AS Monaco w zeszłym sezonie, kiedy klub z Księstwa sensacyjnie wygrał mistrzostwo Francji, zostawiając w pokonanym polu multimilionerów z Paris Saint-Germain. Taki wynik oznaczał w praktyce, że po zakończonych rozgrywkach wiele europejskich potęg spróbuje wyrwać klubowe gwiazdy za wszelką cenę. Tak też się stało: trener Leonardo Jardim nie mógł zatrzymać m.in. Kyliana Mbappe, Bernardo Silva, Benjamina Mendy'ego czy też Tiemoue Bakayoko.

Wszyscy z klubu odejść jednak nie mogli, więc Lemar pozostał w AS Monaco, choć ostatniego dnia okienka transferowego Arsenal złożył ofertę oscylującą wokół 80-ciu milionów funtów. I wydawało się, że to właśnie "Kanonierzy" będą faworytami w wyściu o podpis skrzydłowego, który w tym sezonie nie może... rozwinąć skrzydeł. Słabsza dyspozycja klubu oraz problemy ze zdrowiem sprawiły, że Francuz ma na koncie tylko jednego gola i trzy asysty. Możemy być jednak świadkami wielkiego przechwytu, bo do walki włączyła się Chelsea!

Mistrzowie Anglii mają przewagę nad Arsenalem, bo mogą zaproponować AS Monaco ofertę, która będzie zawierała nie tylko gotówkę, ale także piłkarza (w grę wchodzi wypożyczenie lub transfer definitywny). Pomóc może też fakt, że Michael Emenealo - od kilkunastu dni dyrektor we francuskim klubie - przez lata pracował w Chelsea, więc ma rozeznanie w londyńskich zawodnikach.

AS Monaco nie było chętne na sprzedaż Lemara, ale na skutek odpadnięcia z europejskich pucharów oraz dużej straty w Ligue 1 do PSG, jest duża szansa, że będzie  to ostatnia okazja, by na skrzydłowym zarobić gigantyczne pieniądze.