Zdjęcia zostały wykradzione z prywatnego telefonu piłkarki i udostępnione na portalach społecznościowych. Były przesyłane dalej przez wiele osób.

 

Po wsparciu opinii publicznej i pomocy internautów udało się zidentyfikować pierwsze osoby, które to zrobiły. Wszyscy to mężczyźni. Piłkarka opublikowała w internecie ich dane i zdjęcia oraz skierowała sprawę do sądu, który pod koniec listopada w trybie natychmiastowym ukarał każdego z nich grzywną w wysokości 15 tysięcy koron (6,5 tys. złotych).

 

"To nie koniec” - zapowiedziała przed kilkoma dniami piłkarka i teraz wszyscy otrzymali list od jej adwokata z żądaniem zapłaty 150 tysięcy koron. Mecenas John Christian Elden podkreślił, że jeżeli nie zapłacą w okresie dwóch tygodni tej sumy, konsekwencje będą gigantyczne, a koszta sądowe będą się kumulować „jak kula śnieżna".

 

„Każdy przypadek zostanie skierowany do sądu, a ten wymierzając wcześniej grzywny w pełni popiera żądania mojej klientki, która w ten sposób chce pokazać na przyszłość, czym grozi taka działalność” - wyjaśnił na łamach dziennika „Dagbladet”.

 

Norweskie media skomentowały, że sprawa jest precedensowa, ponieważ suma odszkodowania, które żąda piłkarka wynosi ponad dwa miliony koron i może prawnie zmienić internet w Norwegii.

 

„Doprowadzę tę sprawę do końca, a oni poczują, ile kosztuje bezprawne wchodzenie w życie prywatne innej osoby. To też dla mnie jest rodzaj meczu, który wygram” - zapowiedziała Moerk.

 

"Na razie jest to tylko 15 osób, lecz było ich znacznie więcej i mój zespół pracuje nad wytropieniem i identyfikacją kolejnych. Oni już nigdy nic nie ukradną” - dodała.

 

Pod koniec listopada Moerk była tak załamana, że zastanawiała się nad rezygnacją z MŚ rozgrywanych w Niemczech, podczas których Norwegia broni tytułu, lecz natychmiast uzyskała masowe poparcie od gwiazd norweskiego sportu.

 

„Na brutalność odpowiadać należy jeszcze większą siłą. Nora bądź tak bezwzględna w życiu prywatnym jak robisz to na boisku. Jedź na te MŚ i zdobądź złoty medal. Pokaż wszystkim, że jesteś niezniszczalna" - poparła ją na antenie telewizji NRK multimedalistka olimpijska i mistrzostw świata w biegach narciarskich Marit Bjoergen.