Szymon Zaworski: Panie Dyrektorze, jakie było to 25 lat Polsatu w kontekście sportu?

Marian Kmita: To nie jest moje 25 lat, bo w moim przypadku jest ich niecałe dziewiętnaście. Kiedyś, jako pracownik TVP spoglądałem, nie powiem, że zazdrośnie, w stronę Polsatu, i działo się tam nieźle w końcówce lat 90-tych. Oglądałem mecze Nike Węgrów o godzinie 00:00 z niedzieli na poniedziałek i muszę przyznać, że realizacja była niezła. Nawet mam to zapisane w takim konspekcie analizującym konkurencję TVP w drugiej połowie lat 90-tych. Wtedy nie przypuszczałem, że kiedyś przyjdzie mi tu pracować. Los tak chciał, że w 1999 roku Świętej Pamięci Piotr Nurowski zaprosił mnie do pracy w Polsacie. I okazuje się, że pracuję tutaj dłużej niż we wszystkich poprzednich miejsach razem wziętych.

Polsat sportem stoi?

Tak. Bardzo mnie to cieszy, że ten plan, który mieliśmy w 1999 roku z Piotrem Nurowskim, tak doskonale się rozwijał. Wciąż jesteśmy jedną z wiodących stacji: i jeśli chodzi o ofertę, i jeśli chodzi o sposób w jaki pracuje nad tą ofertą nasza redakcja. To jest największy sukces - siłą Polsatu Sport są ludzie, zespół. Obojętnie czy mamy do dyspozycji łyżwy szybkie, badminton czy finały MŚ w piłce nożnej, to staramy się to robić jednakowo dobrze i z taką samą pasją. To się udaje i z tego jestem najbardziej zadowolony.

 

Wywiad z Dyrektorem ds. Sportu w Polsacie w załączonym materiale wideo.