"Teraz chcę walczyć o jeszcze lepszy wynik, to mój cel. I mam nadzieję, że uda się go zrealizować. Ale aby tak się stało, muszę dysponować samochodem porównywalnym z Peugeotem. Auta tej marki były podczas poprzednich edycji Dakaru szybsze niż sprzęt rywali, stąd też czołowe miejsca zajmowali kierowcy francuskiej ekipy fabrycznej Stephane Peterhansel, czy Carlos Sainz. Teraz bardzo chciałbym ich pokonać" - powiedział PAP Przygoński.

 

Lider Orlen Teamu dodał, że Dakar 2018, który rozpocznie się 6 stycznia w Limie, zapowiada się jako impreza bardzo ciężka i trudna, zarówno dla sprzętu, jak i dla ludzi.

 

"W programie jest czternaście etapów, o dwa więcej niż rok temu. Odcinki są trudne technicznie, ale bardzo szybkie. W tym roku - jak sądzę - największym problemem będzie dla zawodników presja prędkości, trzeba będzie stale myśleć o tym, aby zmieścić się w limicie czasu. A to zostawia bardzo mały margines błędu. Wystarczy jeden, niewielki błąd i kończą się marzenia o mecie w Cordobie" - dodał kierowca zespołu X-Raid.

 

Przygoński, który nie kryje, że z krwi i kości jest motocyklistą, teraz coraz częściej zauważa, że obecnie w jego życiu rządzi... samochód rajdowy.

 

"Całe swoje życie podporządkowałem sportowi. Do startu w Dakarze przygotowuję się praktycznie przez cały sezon. Ostatnie dwa miesiące to walka o utrzymanie prędkości i trening fizyczny. Komu nie uda się perfekcyjnie przygotować fizycznie, z reguły nie dojeżdża do mety" - zaznaczył.

 

Jak dodał, sporo czasu dziennie spędza także... przy symulatorze komputerowym. "To ważny element treningu mentalnego. W ten sposób ćwiczę m.in. koncentrację, która jest w 100 procentach potrzebna podczas jazdy. Chwila dekoncentracji - z czym się już spotkałem - grozi dachowaniem, albo inną, nawet groźniejszą w skutkach przygodą".

 

Zapytany o plany na najbliższe dni przed wylotem do Ameryki Południowej, Przygoński z uśmiechem przyznał, że czeka z wielką niecierpliwością na Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok.

 

"Po raz pierwszy od prawie dziesięciu lat Sylwestra i Nowy Rok spędzę w Polsce w rodzinnym gronie. W poprzednich latach wylatywaliśmy z kraju przed 31 grudnia, teraz lecimy 2 stycznia, gdyż rajd startuje cztery dni później. Świata spędzę z rodziną, ale oczywiście także z myślami o tym, co nas czeka już za kilka dni" - zadeklarował Przygoński.