Kwolek błyszczał w szeregach ONICO, które we wtorkowy wieczór pokonało u siebie Indykpol AZS Olsztyn 3:1. 20-letni przyjmujący był najlepiej punktującym zawodnikiem w stołecznej drużynie - zdobył 18 "oczek". W pierwszym secie, gdy jego zespół przegrywał 20:21, popisał się czterema asami serwisowymi z rzędu. W dalszej części spotkania dołożył jeszcze jednego.

 

"Nadal jednak psułem za dużo w tym elemencie. To, że przytrafiły się cztery asy z rzędu, to nic nie znaczy, bo nie jest to zagrywka regularna i muszę nad tym cały czas pracować" - ocenił samokrytycznie.

 

Po raz kolejny w tym sezonie młody siatkarz został wybrany MVP meczu. Jak zapewnił, na razie miejsca na nagrody mu nie brakuje.

 

"To dopiero trzecia statuetka. Dom mam spory, więc nie ma problemu z pomieszczeniem kolejnych" - dodał z uśmiechem.

 

Przyznał, że pojedynek z Indykpolem był bardzo ważny nie tylko ze względu na samą sytuację w lidze, ale także na Puchar Polski. Do tych rozgrywek trafi tylko sześć czołowych zespołów ekstraklasy na półmetku zmagań w fazie zasadniczej.

 

"To był bardzo ważny mecz. Tak naprawdę każdy jest teraz dla nas ważny, bo gramy o to, by znaleźć się w obsadzie PP. Te trzy punkty zdobyte we wtorek dają nam taki lekki bufor bezpieczeństwa na dwa spotkania, które zostały do końca" - ocenił.

 

Zadowolony z postawy swojej drużyny był także Andrzej Wrona.

 

"Gramy dobrze i nawet jak przegrywamy w każdym secie kilkoma punktami, to odrabiamy te straty. Bije od nas taka pewność siebie, nie poddajemy się i życzyłbym sobie, by tak było w każdym spotkaniu" - powiedział PAP kapitan stołecznego zespołu.

 

W podobnym tonie wypowiadał się trener ONICO Stephane Antiga, który nie ukrywał radości z postawy swoich podopiecznych. Dopatrzył się jednak także kilku mankamentów.

 

"Zdobyliśmy trzy bardzo ważne punkty. Nie byliśmy tak skuteczni w ataku, jak w poprzednim meczu z Resovią, zrobiliśmy kilka błędów. Podobało mi się, jak wróciliśmy w końcówce pierwszego i drugiego seta. W kolejnej partii nie byliśmy skuteczni w ataku. Ważne było zatrzymanie na środku Jakuba Kochanowskiego. Mamy fajną grupę gotową do walki i to było widać w tym meczu" - ocenił Francuz.

 

Przestrzegł, by nie cieszyć się zbyt wcześnie z tego, że awans do ćwierćfinału Pucharu Polski jest już blisko.

 

"Poziom jest wyrównany. Nie możemy kalkulować i liczyć punktów, tylko dalej ciężko trenować" - zaznaczył.

 

Gracze ONICO nie mieli problemu z odrabianie strat w tracie setów, ale zdobycie ostatniego punktu nie przyszło im w tym pojedynku łatwo. Wykorzystali dopiero ósmą piłkę meczową.

 

"Nie wiem, co się prędzej wtedy pojawiło - czy to były nerwy czy sportowa złość. Zdeprymowaliśmy się trochę, bo trzy czy cztery pierwsze piłki meczowe były przyjęte perfekcyjnie i czegoś zabrakło w ataku. Niewykorzystanie ich trochę podcinało nam skrzydła za każdym razem" - przyznał Kwolek.

 

Wrona nie przywiązuje wagi to sytuacji z końcówki spotkania. "Wykorzystaliśmy piłkę meczową? Wykorzystaliśmy. Nieważne za którym razem. Kibice mieli trochę emocji, my też, nie ukrywam, ale finalnie mamy trzy punkty zdobyte w bardzo ważnym spotkaniu, takim za sześć punktów, mówiąc w cudzysłowie" - argumentował środkowy z Warszawy.

 

On, Kwolek, libero Damian Wojtaszek oraz Antiga zostali wybrani przez kibiców do obsady Meczu Gwiazd PlusLigi, który odbędzie się w piątek w Krakowie.

 

"Jak poprzednio było organizowane takie spotkanie, to grałem drugi sezon w Częstochowie i pewnie żaden głos nie został na mnie oddany. Ewentualnie moja rodzina głosowała, a teraz zrobiło to trochę więcej osób i za to im bardzo dziękuję. Ma być show? Widać po meczu z olsztynianami, że potrafimy je zrobić. Z tego co wiem, to formuła Meczu Gwiazd ma być taka, że będzie trochę na poważnie, a trochę na wesoło. O to, co będzie się działo, trzeba pytać trenerów, bo my będziemy wykonywać to, co dla nas ustalą" - zaznaczył Wrona.

 

Kwolek nie nastawia się na to, że będzie pierwszoplanową postacią piątkowego meczu.

 

"Chcę tam pojechać i uciec trochę od rutyny treningowej, a potem wrócić i robić dalej swoje. Od show będą tam inni zawodnicy, ja jadę się trochę pośmiać i pobawić" - dodał.