Marcin Muras: Jak sportowiec - biathlonista spędza święta? Wracasz z jednego Pucharu Świata, po nowym roku jest już kolejny... Chyba nie łatwo przygotować ucztę świąteczną i podtrzymać atmosferę?
 
Weronika Nowakowska: Każde święta są inne, aczkolwiek nie mogę się najeść na tyle, na ile bym chciała. Zawsze próbuję wszystkiego ze stołu świątecznego, niczego sobie absolutnie nie odmawiam. Jedną z moich ulubionych potraw są uszka z barszczem czerwonym! Na przygotowanie świąt jest mało czasu, nie mogę dać z siebie tyle, ile bym chciała. To jednak możliwość pobycia z rodziną, bowiem zima jest pod tym względem ciężka.
 
Który sukces postrzegałaś jako swój największy? Pomińmy tytuł wicemistrzyni świata...
 
Przez bardzo długi czas walczyłam z nadzieją, że kiedyś pojadę na igrzyska i będę zdobywać medale mistrzostw świata... Nie do końca w to wierzyłam. Miałam myślenie, że jestem dziewczyną z małego miasteczka, chciałabym tylko popróbować. Później jednak doszłam do wniosku, że świetnie idzie mi bieganie, jeżeli zgram to ze strzelaniem to naprawdę mam potencjał na bardzo dobre wyniki. Pierwszym takim bardzo dużym sukcesem były igrzyska w Vancouver. Chyba to uznałabym za swój największy, taki pierwszy sukces.
 
***
 
Weronika Nowakowska była obecna na gali z okazji 25-lecia Polsatu w Teatrze Wielkim w Warszawie. Biathlonistka znalazła się w elitarnym gronie sportowców, którzy świętowali rocznicę.
 
Pełna rozmowa w okresie świątecznym na sportowych antenach Polsatu!