Arka może ostatnio pochwalić się niezłą passą. Żółto-niebiescy wygrali cztery w pięciu poprzednich ligowych spotkań, z czego trzy bez straty bramki, co dało im awans na piąte miejsce w tabeli. Szkoleniowiec gdynian nie uważa jednak, że ta runda zbyt szybko dla jego drużyny się kończy.

 

- Nie ma co gdybać, bo nie wiemy jak potoczyłyby się kolejne spotkania. Wszyscy zachwycali się w pewnym momencie znakomitą serią Korony, a kielczanie przegrali dwa ostatnie mecze. Mamy świadomość, że jest to ostatnie tegoroczne spotkanie i postaramy się wycisnąć z niego jak najwięcej - stwierdził.

 

Ojrzyński ma nadzieję, że Arce uda się zakończyć rok sympatycznym akcentem i po raz pierwszy w tym sezonie odnieść trzecie zwycięstwo z rzędu.

 

- To był udany rok dla naszego klubu, ale wyznaję zasadę, że jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz, dlatego chcemy wypaść w nim jak najlepiej. W przypadku korzystnego wyniku nastroje na święta i przerwę zimową będą jeszcze lepsze. Ten rok zakończymy co najmniej na siódmym miejscu, ale tylko od nas zależy, czy będzie to wyższa lokata. Jedziemy do Szczecina po dwóch zwycięstwach w dobrych nastrojach, jednak pamiętam, że w identycznej sytuacji byliśmy przed meczem z Wisłą w Płocku, który zupełnie nam nie wyszedł. Teraz jesteśmy jednak mądrzejsi o tamte doświadczenia - skomentował.

 

W końcówce pierwszej rundy odżyli także szczecinianie. Co prawda „Portowcy” nadal okupują ostatnie miejsce w tabeli, ale dzięki wygranej w Gdańsku z Lechią 3:1 przerwali serię 13 ligowych meczów bez zwycięstwa. Poprzednią wygraną szczecinianie odnieśli 19 sierpnia w 6. kolejce, kiedy w Gdyni 3:0 pokonali… Arkę.

 

- W konfrontacji za miedzą w Gdańsku nasi rywale zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, a po akcji, z której padła pierwsza bramka, ręce same składały się do oklasków. Szczecinianie nieźle wypadli także w zremisowanym 3:3 poprzednim meczu u siebie z Zagłębiem Lubin, w którym prowadzili już 3:1 i mieli trzy punkty na wyciągnięcie ręki - ocenił.

 

W szczecińskim zespole gra Rafał Murawski, który jest jednocześnie mniejszościowym akcjonariuszem Arki. W piątek na prośbę Pogoni 36-letni piłkarz złożył rezygnację z funkcji członka rady nadzorczej gdyńskiego klubu.

 

- Pogoń to ciekawa drużyna, która była budowana z myślą o grze w europejskich pucharach. Ma bardzo dobrych skrzydłowych w postaci reprezentantów Węgier, Bułgarii i Adama Frączczaka, świetny jest też środek pola, który stanowi mieszankę młodości, energii i doświadczenia. A jej motorem napędowym, który daje drużynie serce i mądrość, jest właśnie Murawski. Rywale mają sporo walorów ofensywnych i są groźni przy stałych fragmentach - zauważył.

 

Gdynianie do tej pory nie wygrali jeszcze w Szczecinie – 10 spotkań zakończyło się zwycięstwem Pogoni, a trzy remisem, przy bilansie bramkowym 31:8 dla rywali. Trzy ostatnie ligowe potyczki także przyniosły triumf „Portowców” – dwa razy 3:0 w Gdyni oraz 5:1 przed własną publicznością. W tym sezonie szczecinianie mają na koncie trzy wygrane, ale jako jedyna drużyna nie odniosła zwycięstwa na własnym stadionie.

 

- W Szczecinie zamierzamy przerwać swoją kiepską passę, ale wiemy, że czeka nas ciężkie spotkanie. Gospodarze będą walczyć do upadłego i musimy przeciwstawić się im tym samym - podsumował Ojrzyński.

 

Z powodu nadmiaru kartek z Pogonią nie zagra środkowy obrońca Michał Marcjanik, który do tej pory wystąpił we wszystkich ligowych spotkaniach. Poza tym kontuzjowani są inni środkowi obrońcy Adam Danch i Krzysztof Sobieraj oraz pomocnik Yannick Kakoko, natomiast do pełnej sprawności doszedł już lewy defensor Adam Marciniak.