Zdaniem srebrnej medalistki z Soczi w drużynie niewiele ponad 50 dni, które zostały do rozpoczęcia igrzysk w Korei Południowej to "dużo i mało". "Myślę, że wystarczająco do złapania optymalnej formy" - uważa. - Tak naprawdę jednak nawet nie ma kiedy pomyśleć o tej imprezie, bo do tej pory skupiałam się na startach w Pucharze Świata. Ale to dobrze, bo to przyjdzie samo. Teraz trzeba jak najlepiej robić swoje – tłumaczyła Czerwonka podczas sobotnich mistrzostw Polski w wieloboju sprinterskim w Tomaszowie Maz. Panczenistka Zagłębia po pierwszym dniu rywalizacji jest liderką klasyfikacji generalnej.

 

Najlepsza obecnie z polskich reprezentantek w tegorocznych zawodach PŚ wywalczyła dla kraju najwięcej kwalifikacji olimpijskich - na 500, 1000, 1500 m i w wyścigu drużynowym. - Zrobiłam to, na czym mi zależało. Przyznam jednak, że liczyłam na trochę lepsze rezultaty, szczególnie na 1500 m. Ale cieszę się, że przed tygodniem w Salt Lake City poprawiłam rekord Polski na 1000 m i optymistycznie zakończyłam ten rok – oceniła pierwszą część sezonu 29-letnia łyżwiarka.

 

Jak dodała, była ona dość szalona, bo przez ostatnich pięć tygodni ze względu na starty w PŚ nie było czasu na spokojny trening i odpoczynek. - Tego mi najbardziej teraz brakuje. We wtorek wróciliśmy z USA i teraz zasypiałam na starcie tych mistrzostw. Jestem zmęczona, co widać po słabszych wynikach. Ale chcieliśmy wystartować w Tomaszowie Mazowieckim, żeby m.in. przetestować nowe buty – wyjaśniła medalistka mistrzostw świata.

 

Czerwonka liczy, że więcej czasu na normalny trening będzie miała w ostatnich dniach tego roku. "Cieszę się, że po mistrzostwach kraju zostanę do świąt w Spale. Wreszcie spokojnie sobie potrenuję na rowerze i łyżwach. Ma nadzieję, że odżyję".

 

Igrzyska w Pjongczangu rozpoczną się 9 lutego. Polscy łyżwiarze szybcy zdobyli na nie 20 kwalifikacji.