Weźmy za przykład naszych młodych piłkarzy i to co osiągnęli w kończącym się 2017 roku. Imprezę życia, którą załatwił im PZPN, czyli zorganizowane w Polsce mistrzostwa Europy U-21 sknocili tak bardzo, że… bardziej się nie da. Nie oszukujmy się to była kompromitacja! Drużyna do lat 19 uległa Anglii 1:7, a kadra U-21 była o krok od porażki z Wyspami Owczymi.

 

Młodzieżowcy nie korzystają z tego, że kadra się starzeje i nie naciskają Lewandowskiego, Błaszczykowskiego, Piszczka i spółki. To nie tak, że Adam Nawałka uparł się na piłkarzy w okolicach „30”. Pomiędzy nimi, a 20-latkami jest po prostu przepaść. Sporadyczne nominacje na mecze towarzyskie są jedynie wyjątkami potwierdzającymi regułę. Nie chce mi się wierzyć, że Jarosław Jach Dawid Kownacki czy Przemysław Frankowski wyjdą w pierwszym składzie na mundial w Rosji.

 

Wydaje się, że taki stan rzeczy nie jest brakiem talentu, a kwestią charakteru tych młodych ludzi. Ich mentalności, roszczeniowej postawy, wygodnictwa, nastawienia na szybką konsumpcję, zamykania się w wirtualnym świecie. Po przyjeździe młodzieżowca na zgrupowanie pada jedno pytanie: a jakie jest hasło do WI-FI?

 

Michał Probierz tłumacząc sposób podejścia młodych graczy, robił aktorską minę i flegmatycznie cytował: „Przecież my mamy na to wszystko wyje…”. Fakt jest taki, że trzeba tym towarzystwem potrząsnąć chuchać, dmuchać i oferować wciąż wyższe kontrakty.