Siatkówka

Pindera: Bez Kubańczyka ani rusz

Marcin Lepa: Gdy rozmawiałem z zawodnikiem Cucine Lube Civitanova, Osmany Juantoreną, to powiedział on, że to tobie, a nie jemu należy się tytuł najlepszego gracza (MVP) Klubowych Mistrzostw Świata 2017. Wreszczie udało wam się wygrać, wreszcie zdobyliście trofeum.

 

Wilfredo Leon: Jestem szczęśliwy i bardzo zadowolony, wciąż górę biorą emocje, dlatego ciężko mi teraz mówić po polsku. Dedykuję to zwycięstwo wszystkim tym, którzy trzymali za mnie kciuki.

Turniej miał w sobie wiele kubańskich akcentów. Ty, Juantorena, Joandro Leal, Roberlandy Simón Aties... Chyba jest coś specjalnego w waszej krwi.

Ostatni raz kiedy grałem z Lealem i Simónem, to przegraliśmy w finale mistrzostw świata w 2010 roku, a teraz udało mi się wygrać. Dwa ostatnie finały zakończyły się porażkami, miałem kontuzję, ciężko pracowałem na treningach, żeby zdążyć i być tutaj. Dlatego jestem bardzo szczęśliwy i dumny z tego, że zwyciężyliśmy.

Pokazałeś się w Krakowie, przed polską publicznością, która ze względu na twoją osobę kibicowała dzisiaj Zenitowi Kazań. Na trybunach była cała twoja rodzina, więc był to chyba szczególny moment?

To dało mi wielką energię. Dziękuję wszystkim kibicom zarówno z trybun jak i sprzed telewizorów. Ten medal jest też dla nich.

Cała rozmowa z Wilfredo Leonem w załączonym materiale wideo.