Robert Lewandowski czy Kamil Glik? Głosuj na swojego faworyta w 83. Plebiscycie „PS” na Sportowca Roku

 

Mam ogromną satysfakcję, bo po meczu reprezentacji Polski kibice wreszcie wychodzą ze stadionu tak samo uśmiechnięci i zadowoleni, jak wtedy, kiedy na niego szli – mówił prezes PZPN Zbigniew Boniek po historycznym zwycięstwie z Niemcami. Jesienią 2014 roku Polska, pod dowództwem trenera Adama Nawałki, zaczęła pisać piękną historię. Hossa trwa do dziś. Za nami fantastyczny rok 2017, którego punktem kulminacyjnym był awans do mundialu. Polska wraca na największy i najpiękniejszy turniej świata po dwunastu latach przerwy.

 

Jedno potknięcie

 

Po zawirowaniach jesienią 2016 roku, reprezentacja zakończyła poprzedni rok mocnym akcentem – listopadowym 3:0 w Bukareszcie. Rok 2017, w którym rozegrała osiem meczów (ledwie dwa towarzyskie), najmniej w 12 miesiącach za kadencji obecnego selekcjonera, rozpoczął się dla najważniejszej reprezentacji od marcowej wygranej 2:1 z Czarnogórą. Zwycięstwo na gorącym terenie pozwoliło utrzymać przewagę w tabeli i wybić rywalom z głowy myśli o wyprzedzeniu biało-czerwonych. Decydującego gola strzelił Łukasz Piszczek, wspaniałą asystą popisał się Piotr Zieliński.

 

W czerwcu kadra „przespacerowała” się po Rumunii – zespół prowadzony wtedy przez niemieckiego trenera Christophe’a Dauma nie miał w Warszawie szans. Trzy gole wbił Robert Lewandowski, który został najskuteczniejszym zawodnikiem eliminacji.

 

Passę 13 kolejnych meczów bez porażki przerwała, w brutalny sposób, Dania, która we wrześniu rozgromiła Polaków w Kopenhadze. To jedyny raz, kiedy pod wodzą Nawałki biało-czerwoni dali sobie wbić więcej niż trzy gole w jednym meczu (0:4). I zarazem największa klęska drużyny, która zareagowała pozytywnie i w trzech następnych spotkaniach o punkty Kazachstanowi, Armenii oraz Czarnogórze strzeliła 13 bramek. Wyjątkowe było październikowe zwycięstwo w Erywaniu – 6:1.

 

Awans do MŚ został przypieczętowany na Narodowym, choć kiedy w 83. min Czarnogórcy wyrównali na 2:2 zrobiło się nerwowo. Na szczęście niepokój trwał krótko – Lewandowski szybko strzelił na 3:2, w końcówce rywale sami sobie wbili czwartą bramkę i można było świętować.

 

Listopadowe eksperymenty

 

Na mecze towarzyskie w 2017 roku trzeba było czekać do listopada. Wcześniej kadra grała tylko o punkty i spisywała się świetnie: pięć meczów wygrała, jeden przegrała. W rankingu FIFA wspięła się aż na piąte miejsce i dzięki temu, przy okazji losowania grup MŚ, znalazła się w pierwszym koszyku kosztem m.in. Hiszpanii i Anglii. W spotkaniach bez stawki rywalami Polaków, po raz pierwszy za kadencji obecnego selekcjonera, były zespoły spoza Europy. Do Warszawy przyjechał Urugwaj, w Gdańsku gościliśmy Meksyk. W tych spotkaniach nie mogli zagrać przemęczony i lekko kontuzjowany Lewandowski oraz Arkadiusz Milik. Bez snajperów wyborowych biało-czerwoni nie strzelili gola. 

 

Ustawieni, po raz pierwszy, trójką obrońców, pozwolili trafić do siatki tylko Raulowi Jimenezowi (0:1 z Meksykiem, ale w rezerwowym składzie). W mijającym roku kadra Nawałki przegrała dwa mecze – w poprzednich latach zdarzało się to tylko raz.

 

Chodzi o to, żeby minusy nie przysłoniły plusów: {Polska jedzie na mundial. Awansowała bezdyskusyjnie, w pięknym stylu wywalczyła 25 punktów na 30 możliwych. Tej drużynie po prostu nie wypada nie kibicować. Tym bardziej, że – co podkreślają piłkarze – wciąż nie wiedzą, gdzie jest pułap ich możliwości. I z tego powodu nie boją się żadnego przeciwnika.