Grzegorz Michalewski: Kilka dni temu dyrektor generalny Amkaru Igor Riezwuchin stwierdził, że klub nie ma pieniędzy aby dokończyć sezon. Przyznasz, że nie wygląda to dobrze.


Janusz Gol: Z tego co wiem w mediach pojawiły się jakieś informacje na ten temat, ale nie jest aż tak źle jak jest to obecnie przedstawiane. Owszem staram się śledzić na bieżąco sytuację w klubie, ale do mnie osobiście nie docierają żadne niepokojące wiadomości w kwestii dalszego funkcjonowania klubu.

 

Władze miasta, czyli główny sponsor Amkaru może znacząco ograniczyć nakłady na zespół piłkarski co może znacząco odbić się na normalnym działaniu klubu. Najgorszy scenariusz zakłada, że możecie nawet nie dokończyć rozgrywek.

 

Nie wydaje mi się, abyśmy wiosną nie przystąpili do walki o ligowe punkty. Owszem jesteśmy uzależnieni od miasta, które jest naszym strategicznym sponsorem. Właśnie teraz wyjaśnia się kwestia pieniędzy jakie klub będzie miał do dyspozycji w przyszłym roku. Amkar nie posiada zbyt wielu dużych sponsorów. Mamy kilku mniejszych, ale oni nie gwarantują stabilizacji. Władze klubu w tej sytuacji powinny poszukać kilku mniejszych firm, które zechciałyby sponsorować drużynę. Prywatni sponsorzy daliby nam większe poczucie stabilizacji, bo tak jak wspomniałem jesteśmy uzależnieni od pieniędzy ze strony miasta.

 

Amkar to przecież wizytówka Permu.

 

W mieście popularna jest drużyna hokeja na lodzie oraz koszykówki, ale faktycznie zespół piłkarski cieszy się największym zainteresowaniem w Permie.

 

Klub ma wobec was duże zaległości?

 

W chwili obecnej zadłużenie wynosi jakieś dwa, dwa i pół miesiąca. Zatem nie jest najgorzej. W ostatnim roku wypłaty mieliśmy w zasadzie na bieżąco, ewentualnie z niewielkim poślizgiem. Na pewno było to związane ze sprzedażą do Spartaka Moskwa bramkarza Selichowa i obrońcy Dzikiji (obaj zostali wytransferowani za kwotę blisko 6 milionów euro przyp. red.). Klub dzięki temu miał pieniądze na regularne wypłaty.

 

Wcześniej też były takie problemy z płynnością finansową?

 

Jestem tutaj już piąty rok. Nie licząc obecnego sezonu to zdarzały się opóźnienia w wypłatach nawet sześciomiesięczne. Wszystko jednak było regulowane do końca sezonu lub na początku kolejnego.

 

Podobno władze klubu w ramach oszczędności chcą zejść z kosztów i w tym celu zamierzają sprzedać najlepiej zarabiających piłkarzy.

 

Amkar nie jest bogatym klubem i każdy transfer gotówkowy to dla niego dodatkowy zastrzyk gotówki. Teraz mówi się, że obrońca Nikołaj Zajcew ma zostać sprzedany do Achmatu Grozny, ale na razie nie ma żadnych oficjalnych informacji na ten temat.

 

A Ty zimą będziesz chciał odejść z Amkaru?

 

Na razie nigdzie się nie ruszam. Mam ważny kontrakt do końca przyszłego sezonu, więc za darmo mnie nie puszczą. Niczego na siłę też nie szukam. Na razie nie dochodzą mnie z klubu żadne niepokojące sygnały. Gdyby coś było nie tak, to wtedy zacznę się rozglądać za jakimś nowym zespołem. W tej chwili nie ma powodów do paniki.

 

Wspomniałeś, że grasz już w Amkarze piąty sezon. Jesteś jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w zespole. Jesienią byłeś nawet kapitanem drużyny.

 

Faktycznie jestem obecnie jednym z najdłużej grających zawodników w klubie. Kapitanem drużyny jest Bułgar Petar Zaniew, a ja go zastępowałem pod jego nieobecność.

 

Rozmawialiście o tych problemach finansowych z trenerem Gadżi Gadżijewem?

 

Trener jesienią w ogóle nie poruszał tych tematów, bo nie było ku temu powodów. Te sprawy pojawiły się dopiero po ostatnim meczu w tym roku. W zasadzie bardziej wyciekły do mediów, bo tak jak wspomniałem, na razie nie mam żadnych informacji o tym, że Amkar mógłby wiosną nie przystąpić do rywalizacji.

 

Jakie są Twoje najbliższe plany?

 

Aktualnie jestem na wczasach z żoną i córeczką Amelią. Potem wracamy na święta do Polski. 11 stycznia rozpoczynamy przygotowania do rundy wiosennej. Do końca stycznia mamy zaplanowane dwa obozy w Turcji. Potem jeszcze jeszcze jeden w Hiszpanii lub ponownie w Turcji.