Siatkówka

"Cudowna sprawa, Rosjanie upokorzeni". 10 lat...

PGE Skra przystępowała do boju na Syberii bez swojego kluczowego atakującego. Mariusz Wlazły doznał bowiem urazu dolnego odcinka pleców. Zawodnik przejdzie teraz w Polsce badania, które pokażą, na ile poważna jest to kontuzja.

Może gdyby 34-latek pojawił się w środę na parkiecie, losy tego meczu potoczyłyby się inaczej. Rosjanie byli bowiem dla PGE Skry bezlitośni. Dwa pierwsze sety wygrali do 18. Kapitalną pracę wykonywał Georg Grozer, któremu akompaniował niezłomny Aleksiej Rodiczew.

Trzecia siła rosyjskiej Super Ligi nie miała skrupułów wobec Polaków także w secie nr trzy. Choć siatkarze PGE Skry robili, co mogli, polegli w ostatniej części meczu 19:25. Było to drugie spotkanie i druga porażka bełchatowian w tej edycji Ligi Mistrzów - na inaugurację przegrali 1:3 z mistrzem Francji Chaumont VB 52.

 

Lokomotiw Nowosybirsk - PGE Skra Bełchatów 3:0 (25:18, 25:18, 25:19)

 

Lokomotiw: Ekszi, Rodiczew, Kurkajew, Grozer, Sawin, Smoljar, Gołubiew (libero) oraz Martyniuk (libero).

PGE Skra: Kłos, Łomacz, Ebadipour, Lisinac, Romać, Bednorz, Piechocki (libero) oraz Janusz, Czarnowski, Penczew, Milczarek (libero).