Cztery mecze musieli zwyciężyć podopieczni Piotra Lipskiego, by cieszyć się z triumfu. Najpierw - w pojedynkach grupowych - „Orzełki” okazały się lepsze od polskiej sklejki BYNIE, a następnie po dogrywce pokonały MANS NOT HOT. W półfinale turnieju na spółkę Jacka ‘MINISE’a’ Jeziaka czekali gracze Fragsters, którzy po dwóch mapach skapitulowali. O główną nagrodę PRIDE przyszło ponownie zmierzyć się więc z międzynarodowym składem MANS NOT HOT.

Po trzech mapach Polacy ostatecznie zwyciężyli. Mirage wpadł na ich konto bez większych problemów. Cobblestone - choć bardzo wyrównany - padł łupem rywali. Niewiele jednak zabrakło, by konfrontację zakończyć już wówczas. Wszystko wyjaśniło spotkanie na Train. Biało-czerwoni na stacji kolejowej nie pozostawili już żadnych złudzeń. To oni zasłużyli na złote medale.

PRIDE 2:1 MANS NOT HOT
Mirage 16:8; Cobblestone 14:16; Train 16:7

Za wdrapanie się na najwyższy stopień podium formacja znad Wisły została nagrodzona sumą $3,500. Srebrni medaliści przed świętami wzbogacili się natomiast o $1,500.