Po zwolnieniu Stephane'a Antigi pojawiło się kilka ciekawych propozycji od zainteresowanych objęciem stanowiska szkoleniowca reprezentacji Polski trenerów. Największą rzeszę zwolenników zjednał sobie prowadzący z sukcesami przez dwa lata ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle Ferdinando De Giorgi. Zbawienny wpływ Włocha z klubu nie przeniósł się jednak na narodową reprezentację.

- Nie zagrała grupa. W ciężkim momencie każdy odsuwał odpowiedzialność od siebie. Było ciężko o przyjęcie krytyki. Patrząc na ten zespół nie czułem, że oni są przygotowani do wygrywania. Moim zdaniem Fefe za mocno przydusił nie tylko fizycznie, ale chyba też za bardzo chciał ingerować w to, co dzieje się w szatni - powiedział Łukasz Kadziewicz.

Zatrudnienie De Giorgiego z jednej strony miało być gwarancją jakości, a z drugiej jednak niewiadomą. Włoch nie prowadził wcześniej żadnej reprezentacji. Wiele mówiło się o tym, że wprowadził on do zespołu zupełnie nowe zwyczaje. Były to dość rygorystyczne zasady, które nie każdemu odpowiadały.

- Atmosfera w drużynie jest bardzo ważnym elementem. Bez tego ciężko cokolwiek zrobić. Bez żartu, uśmiechu nie ma przyjemności z tego, co się robi. Trudno kontrolować dorosłych zawodników. Trener powinien im ufać. Bardzo ważne jest, by rozmawiać z zawodnikami, uświadamiać ich - skomentował trener młodzieżowej reprezentacji Polski Sebastian Pawlik.

- Jeśli ja mówię zawodnikowi o której ma jeść, spać, jak ma się odzywać to pytam - na boisku też mam mu mówić jak ma grać? W siatkówce nie da się zagrać tego, co się chce z założenia. Można założyć, że chce się to zagrać, a potem trzeba improwizować. Gdzie była improwizacja w życiu polskich siatkarzy? Wszystko zostało zabite, stłamszone. Tu Fefe poniósł porażkę - ocenił Wojciech Drzyzga.

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.