Maciej Turski: Marcin Lewandowski na gali KSW, to dosyć niespotykana sytuacja.

Marcin Lewandowski: Cały czas łudzę się, że KSW to moja przyszłość, dlatego tutaj jestem. Lubię ten sport, sam jestem "fighterem", więc odpowiada mi ta atmosfera. Jeżeli chodzi o znalezienie czasu na przyjazd, to nie jest z tym łatwo, ponieważ około 300 dni w roku jestem za granicą na zgrupowaniach sportowych. Teraz też przyjechałem do Katowic z Maroko...

Czy lekkoatleta może nauczyć się czegoś od zawodników MMA?

Myślę, że każdy sport jest ze sobą w jakimś stopniu połączony. Przed chwilą walczył mój serdeczny kolega Damian Janikowski, a więc brązowy medalista igrzysk olimpijskich w zapasach. Myślę, że on wiele rzeczy do klatki wniósł z zapaśniczej maty, dlatego ja również mogę wynieść z niej coś na bieżnię. Przede wszystkim serce i walkę do samego końca. Mam nadzieję, że jest to moja przyszłość!

Koniec roku to głosowanie w plebiscycie "Przeglądu Sportowego" na najlepszego sportowca. W obecnej edycji nominowanych zostało aż 5 lekkoatletów: Anita Włodarczyk, Adam Kszczot, Piotr Lisek, Paweł Fajdek oraz sztafeta 4x400 kobiet (Iga Baumgart, Aleksandra Gaworska, Małgorzata Hołub, Justyna Święty). Kto jest twoim głównym kandydatem do tytułu?

Kibicuję tak naprawdę wszystkim, ponieważ z każdym z nich mam coś wspólnego. Piotr Lisek mieszka w miejscowości, w której się wychowywałem, czyli w Szczecinie. Adam Kszczot startuje w tej samej konkurencji co ja. U Pawła Fajdka byłem po drodze na kawie, gdy jechałem na galę KSW 41. Wszystkim kibicuję bardzo mocno, ale jako że serce biję mi dla tych "ośmiuset metrów", to szczególnie liczę na Adama. Mam nadzieję, że znajdzie się w pierwszej dziesiątce.

 

Zagłosuj na swojego faworyta w 83. Plebiscycie "Przeglądu Sportowego" na sportowca roku!

Cała rozmowa z Marcinem Lewandowskim w załączonym materiale wideo.