Polska Agencja Prasowa: Nie jest tajemnicą, że Polski Związek Hokeja na Trawie nie jest w najlepszej kondycji finansowej. Z drugiej strony jest pan biznesmenem prowadzącym wiele przedsiębiorstw, więc wie pan, jak rozwiązywać tego typu problemy...

 

Jacek Sobolewski: Wciąż pracujemy nad bilansem otwarcia związku, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym. Cały czas opieramy się na informacjach poprzedniego zarządu, że kwota zadłużenia wynosi ok. 3,5 mln złotych. To nie jest mało. Trzeba umieć rozmawiać z wierzycielami i ja wierzę, że te negocjacje będą owocne. Chcemy tę sprawę jak najszybciej doprowadzić do końca. Nie ukrywam, że w tych kwestiach mam pewne doświadczenie, bo sam przejmowałem przedsiębiorstwa w różnej kondycji. Na poziomie związku sportowego jest to jednak mój debiut, ale związek to też swego rodzaju przedsiębiorstwo.

 

Oprócz oddłużenia, co zamierza pan zrobić w pierwszej kolejności?

 

Jest wiele rzeczy do zrobienia. Dużym problemem pozostaje szkolenie nowych trenerów, instruktorów, którzy mogliby poprowadzić zajęcia z dziećmi i młodzieżą. Chcemy, a wręcz musimy stworzyć Szkolne Ośrodki Sportu. Dlatego szukamy nauczycieli, którzy wprowadziliby hokej na trawie do szkół. To zadanie będzie należeć też m.in. do nowego dyrektora sportowego związku, który zostanie wybrany w najbliższych dniach. Szukamy też sędziów, bo ich też brakuje w naszej dyscyplinie.

 

Polski hokej jest dyscypliną niemal amatorską. Zawodowym klubem jest praktycznie tylko Grunwald Poznań. Taka sytuacja nie pomaga w rozwoju dyscypliny. Ma pan pomysł, jak znaleźć pieniądze, jak przyciągnąć sponsorów do sportu, który nie jest zbyt popularny?

 

Liczę, że to się zmieni w najbliższym okresie, może w ciągu roku. Musimy popracować nad wizualizacją i organizacją imprez. Tam, gdzie będzie to możliwe, postaramy się, aby mecze nie kończyły się po ostatnim gwizdku, ale miały charakter pikniku, na który przyjdą całe rodziny. Ja wiem, jak przyciągnąć sponsorów, ale musimy sprawić, żeby im się to po prostu opłacało. Chcemy współpracować z regionalnymi telewizjami, staramy się być bardziej medialni, rozwijamy nasz profil na Facebooku.

 

Hokej na trawie, przynajmniej ten w wymiarze ligowym, jest ograniczony do zaledwie trzech województw i co najwyżej 10 miast. Jaki ma pan pomysł, żeby poszerzyć geografię dyscypliny?

 

To jest kolejne zadanie, które nas czeka. Chcemy docelowo trafić z hokejem do Warszawy, ale najpierw liczymy, że zainteresujemy nim Polskę centralną. Wielkopolska i województwo kujawsko-pomorskie to są wiodące regiony i też musimy skupić się nad tym, by utrzymać ten stan posiadania, bo to wcale nie jest łatwe. Gospodarzem turnieju finałowego ligi hokeja halowego w obecnym sezonie będą Skierniewice. Na terenie województwa łódzkiego hokej cały czas istnieje, są kluby, choć może nie grają w lidze, i są też działacze, którzy cały czas funkcjonują w tym sporcie. A z Łodzi jest już bliżej do Warszawy. Zresztą, każdy nowy teren będzie dla nas sukcesem.

 

Lokomotywą każdej dyscypliny są reprezentacje. Jakie ma pan oczekiwanie wobec zespołów narodowych?

 

Przed nami halowe mistrzostwa Europy oraz halowe mistrzostwa świata. Na tych imprezach wystąpią obie nasze reprezentacje. W tej odmianie czujemy się niezwykle mocni i oczekuję, że któryś z zespołów przywiezie medal. Ale cały nacisk będzie kierowany na boiska otwarte. Zaczynamy niedługo grę o igrzyska, ale zdajemy sobie sprawę, że musiałby się zdarzyć prawdziwy majstersztyk, byśmy pojechali do Tokio. Niemniej, jesienią przyszłego roku chcemy zorganizować męski turniej pierwszej rundy Ligi Światowej, który będzie początkiem kwalifikacji do igrzysk. Dawno nas nie było na turnieju olimpijskim, niedługo będzie to już 20 lat. Myślimy długofalowo już o 2024 roku. Mamy utalentowaną młodzież, która zdobywa laury i wierzymy, że za kilka lat będzie w stanie powalczyć o ten cel.

 

W wyborach na prezesa otrzymał pan, jako jedyny kandydat, 95 procent poparcia. Takie wsparcie musi być pomocne w kierowaniu związkiem...

 

Czuję to wsparcie, bo faktycznie otrzymałem duży kredyt zaufania. I pracuję jak mróweczka, żeby spełnić oczekiwania tych, którzy na mnie głosowali i ich nie zawieść.