Mecz znakomicie ułożył się dla hokeistów Jastrzębia. Już w 58. sekundzie, za nadmierną liczbę graczy na lodzie, tyszanie zostali ukarani wykluczeniem. Podopieczni Roberta Kalabera bardzo dobrze rozegrali zamek i Richard Bordowski mocnym strzałem nie dał szans Johnowi Murray’owi.

 

Potem tyszanie przejęli inicjatywę, gra toczyła się niemal wyłącznie w tercji obronnej Jastrzębia, ale nie przyniosło to efektu w postaci wyrównania. Za jeden z kontrataków zakończył się podwyższeniem prowadzenia. Tym razem Murraya pokonał Martin Vozdecky. To był trzeci strzał jastrzębian w tym meczu i drugi gol. Tyszanie pokonali świetnie broniącego Tomasa Fucika, dopiero w 29. minucie, gdy na ławce kar przebywał Krzysztof Bryk. Krążek do siatki, dobijając strzał Ilji Kaznadzieja, posłał Jakub Witecki.

 

W 34. minucie na ławkę kar odesłani zostali Ivan Jankovic i Vozdecky, ale podopieczni Andrieja Gusowa nie potrafili tego wykorzystać. Przez 120 sekund gry w podwójnej przewadze nie potrafili wypracować sobie dobrej okazji strzeleckiej. W 48. minucie był już jednak remis. Po raz drugi Fucika pokonał Witecki, ponownie popisując się skuteczną dobitką. Tym razem skierował do siatki krążek po strzale Kamila Kalinowskiego.

 

Taki wynik utrzymał się do końca trzeciej tercji i zarządzono 10-minutową dogrywkę, w której grano „czterech na czterech”. Obydwa zespoły nie podejmowały w niej zbytecznego ryzyka i o awansie do finału rozstrzygnęły karne.

 

W pierwszej serii gola dla tyszan strzelił Michael Cichy, a w czwartej Jarosław Rzeszutko. Z kolei bramkarza tyszan nie potrafili pokonać kolejno: Bordowski, Jakub Kubes, Leszek Jaszkiewicz i Vozdecky.