Czeski rozgrywający w ostatnich latach był czołową postacią Sparty Praga i całej ligi czeskiej. Zdobywał piękne bramki w eliminacjach do wielkich imprez, raz po raz pokazywał się w europejskich pucharach. Mowa o Borku Dockalu, który swoją sportową dyspozycją zapracował sobie na wyjazd do Chin. Tamtejszy Henan Jianye na początku roku zapłacił za niego 8,5 miliona euro i podpisał kontrakt do 2020 roku.

Na przestrzeni roku kalendarzowego Dockal był ważną postacią w zespole (4 bramki, 5 asyst w 23 meczach), jednak kompletnie nie odnalazł się w innej kulturze. Tych kilka miesięcy życia na innym kontynencie sprawiły, że 29-letni pomocnik zapragnął powrotu do Europy. Jego zespół zajął dopiero 14. miejsce w lidze i planuje zmiany - ta może dotknąć Czecha, który blokuje miejsce dla obcokrajowca i pobiera dużą pensję, jednak nie ma tak widocznego wpływu na zespół. Klub liczył, że zostanie jego gwiazdą, a do takiego statusu mu daleko.

Dockal z kolei liczył, że pomocną dłoń wyciągnie po niego były klub, jednak w Sparcie… mają inne priorytety transferowe. W środę doszło do spotkania działaczy klubu ze stolicy Czech, na którym według iSport zdecydowano, że w planach klubu nie ma miejsca dla Dockala. Ten zdaje się szukać następcy Tomasa Rosicky'ego, który zakończył karierę, jednak mimo zbieżności pozycji, wybór ma paść na obcokrajowca, który wprowadziłby nieco ożywienia w poczynania 33-krotnych mistrzów Czech. Informacje potwierdził Daniel Kretinsky, właściciel klubu. 35-krotny reprezentant Czech w bordowej koszulce występował przez trzy i pół sezonu.

To sprawia, że faworytem do pozyskania Dockala może zostać Legia Warszawa. Mistrz Polski interesował się 29-latkiem w ostatnich sezonach, jednak na przeszkodzie stanęły pieniądze. Latem polski klub miał rywalizować ze Spartą, ale Henan nie zgodziło się na powrót zawodnika ze względu na brak alternatywy. Teraz transakcja wcale nie musi nieść za sobą worków z pieniędzmi, bowiem rozgrywający ma naciskać na transfer i być zdeterminowany, aby powrócić na Stary Kontynent. Z Legią pożegnał się Guilherme, który często grywał na pozycji rozgrywającego - czy jest to dobry moment i kandydat, aby zastąpić Brazylijczyka? Według wielu mediów, dotychczas najdroższym piłkarzem sprowadzonym przez Wojskowych był Armando Sadiku (około 1,5 mln euro). Dockal na Transfermarkt wyceniony jest na 1,6 mln euro. W Legii niedawno grał inny reprezentant Czech - Tomas Necid, który nie będzie dobrze wspominał przygody z mistrzem Polski.

Agent zawodnika Pavel Pillar nie obrał żadnej ze stron twierdząc, że jest zbyt wcześnie, aby cokolwiek przewidywać.