Po raz pierwszy w 42-letniej historii światowej edycji "Mistrza mistrzów" uhonorowano w jednej kategorii dwie osoby. Wcześniej miało to miejsce raz w krajowej wersji - w 1991 roku doceniono Guya Forgeta i Henriego Leconte, którzy zapewnili Francuzom triumf w Pucharze Davisa.

Federer i Nadal, skazywani przez wielu już na sportową emeryturę, przeżywali w minionym sezonie renesans formy. Podzielili się triumfami we wszystkich czterech turniejach wielkoszlemowych - 36-letni Szwajcar zwyciężył w Australian Open i Wimbledonie, a młodszy o pięć lat zawodnik z Majorki we French Open (po raz 10. w karierze) i w US Open. Pierwszy wygrał łącznie w mijającym roku siedem imprez, drugi o jedną mniej. Dodatkowo Hiszpan został liderem rankingu ATP.

Tenisista z Bazylei po raz czwarty w karierze został doceniony w plebiscycie "L'Equipe". Wcześniej miało to miejsce w latach 2004-06. Nadala nagrodzono w ten sposób jeszcze w 2010 i 2013 roku.

Specjalizująca się w stylu dowolnym Ledecky latem powiększyła swój już pokaźny dorobek o siedem medali mistrzostw świata. W Budapeszcie 20-letnia Amerykanka zdobyła sześć złotych krążków i jeden srebrny.

Rok temu w plebiscycie triumfowali multimedaliści igrzysk w Rio de Janeiro - jamajski sprinter Usain Bolt i amerykańska gimnastyczka Simone Biles.

Plebiscyt "L'Equipe" jest przeprowadzany od 70 lat. W przeszłości tytuły "Champion des champions" zdobywali m.in. piłkarze - Brazylijczyk Romario i Argentyńczyk Lionel Messi, amerykański golfista Tiger Woods i jego rodak koszykarz Michael Jordan oraz ukraiński tyczkarz Siergiej Bubka.