Tradycyjny na Wyspach "maraton" rozpocznie się już w sobotę o 16, kiedy odbędzie się sześć spotkań. W najciekawszym Liverpool, który zdobył 12 goli w ostatnich trzech kolejkach, podejmie Leicester City. W składzie gospodarzy nie będzie jeszcze sprowadzonego z Southampton za 75 mln funtów Holendra Virgila van Dijka, który do nowego klubu dołączy dopiero 1 stycznia.

Już 48 godzin po meczu z Leicester City, "The Reds" zagrają na wyjeździe z Burnley, a "Lisy" podejmą Huddersfield Town. Trener Liverpoolu Juergen Klopp przyznał, że nie jest zachwycony tak napiętym kalendarzem, ale wierzy, że jego podopieczni sobie z nim poradzą.

- Na to się nie da przygotować, to po prostu trzeba zaakceptować. Przede wszystkim musimy być najpierw w pełni skoncentrowani na Leicester, później trzeba się szybko pozbierać i sprawdzić, kto będzie w stanie zagrać z Burnley. Wiele zależy od tego, czy pojawią się kontuzje - powiedział niemiecki szkoleniowiec, cytowany na oficjalnej stronie internetowej Liverpoolu.

Również w sobotę o 16 Łukasz Fabiański i jego Swansea City, pierwszy raz pod wodzą portugalskiego trenera Carlosa Carvalhala, zmierzą się na wyjeździe z Watfordem. "Łabędzie" zajmują ostatnie miejsce w tabeli z 13 punktami i tracą pięć do strefy dającej utrzymanie w elicie.

- W tej chwili wydaje się, że sto na sto osób zainteresowanych futbolem stwierdziłoby, że Swansea City spadnie z ekstraklasy. Taka jest ogólna opinia. Niektórzy mówią, że musimy liczyć na cud, ale nie zgadzam się. Wszystko jest w naszych rękach, nie potrzebujemy boskiej pomocy - powiedział Carvalhal, który podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu.

We wtorek o 20.45 Fabiańskiego i kolegów czeka jeszcze trudniejszy sprawdzian. Do Walii przyjedzie Tottenham Hotspur i świetnie spisujący się napastnik tego zespołu Harry Kane, najlepszy strzelec czołowych lig europejskich w 2017 roku. W tym sezonie ma już 18 bramek i jest pod tym względem najskuteczniejszy.

Wydaje się, że łatwe zadanie w sobotę o 16 będzie miał mistrz kraju Chelsea, który zmierzy się w Londynie ze Stoke City. W zespole gości zabraknie całej podstawowej linii obrony - kapitan Ryan Shawcross, Holender Bruno Martins oraz Glen Johnson są kontuzjowani, natomiast Francuz Kurt Zouma jest wypożyczony z Chelsea i nie może zagrać w meczu ze swoim klubem.

- To ogromny kryzys. Jesteśmy w naprawdę trudnej sytuacji i możemy być zmuszeni sięgnąć po kilku młodych zawodników. A zadanie byłoby trudne, nawet gdybyśmy mogli wystawić nasz najlepszy skład - przyznał trener gości Mark Hughes.

Także w sobotę, ale o 18.30, swój mecz rozegra wicelider Manchester United. Rywalem będzie Southampton. Jeśli "Czerwone Diabły" wygrają przed własną publicznością, zmniejszą stratę do prowadzącego w tabeli lokalnego rywala City do 12 punktów.

Lider zagra w niedzielę na wyjeździe z Crystal Palace. W drugim spotkaniu tego dnia West Bromwich Albion, którego piłkarzem jest Grzegorz Krychowiak, podejmie Arsenal. Ekipa gości będzie miała zatem o jeden dzień odpoczynku mniej od Chelsea przed środowymi derbami, szczególnie ważnymi dla "Kanonierów".

Arsenal, który będzie gospodarzem spotkania z lokalnym rywalem, zajmuje obecnie szóstą lokatę i ma 37 punktów, pięć straty do trzeciej w tabeli Chelsea. Między nimi sklasyfikowane są jeszcze Liverpool - 38 i Tottenham - 37. Derby będą więc miały duże znaczenie w walce o pierwszą czwórkę.

Seria sześciu dni z przynajmniej jednym meczem Premier League zakończy się w czwartek innymi stołecznymi derbami - Tottenham podejmie na Wembley West Ham United. Pierwotnie to spotkanie miało odbyć się 31 grudnia, ale ze względu na wzmożony ruch pasażerski w środkach komunikacji miejskiej w związku z uroczystościami sylwestrowymi zdecydowano o zmianie terminu.