To był polski dzień w niemieckim ośrodku skoków narciarskich. Broniący trofeum Stoch po raz drugi w karierze wygrał konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Kubacki po raz pierwszy stanął na podium Pucharu Świata. Piąty był Stefan Hula. Mimo wszystko w polskim obozie wszyscy wypowiadają się ostrożnie i z dystansem.

- Oczywiście to wspaniałe, jak się tak dobrze zaczyna turniej, ale teraz trzeba zachować siły aż do Bischofshofen, a przed nami długa droga - przestrzegł austriacki szkoleniowiec.

On - zawsze powściągliwy i chłodno oceniający sytuację - też nie potrafił ukryć zadowolenia.

- To było coś wspaniałego. Tego się nie spodziewaliśmy. Widzieliśmy, że nasi podopieczni są w coraz lepszej dyspozycji. Podeszliśmy do tego pierwszego w turnieju zadania ze spokojem. Chłopcy bardzo dobrze się zaprezentowali. Jestem bardzo zadowolony z ich postawy. Tym bardziej, że warunki były bardzo trudne, ale wygrała dzisiaj jakość - powiedział.

Przed zawodnikami jeszcze trzy konkursy. Trzeba oddać sześć bardzo dobrych skoków, a po drodze są jeszcze kwalifikacje i treningi. Wszystko w ciągu siedmiu dni, a doliczyć należy jeszcze podróże.

- Teraz trzeba zachować siły aż do Bischofshofen, a przed nami długa droga. Oczywiście spróbujemy zachować obecny poziom - obiecał Horngacher.

Stoch przed rokiem triumfował w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni. Drugi był Piotr Żyła, który tym razem konkursu w Oberstdorfie nie będzie dobrze wspominać. Zakończył rywalizację na 25. pozycji. W sobotę Kubacki był trzeci, Hula piąty, a Maciej Kot - 15.

- I właśnie to mnie najbardziej cieszy. Normalnie szok, co się stało - mówił Stoch.

Tym bardziej, że po kwalifikacjach i treningach wcale nie wynikało, że Polacy nagle "odpalą".

- Miałem dosyć trudny dzień, bo po średnich kwalifikacjach widziałem, że będę jechał z przodu i że warunki będą takie sobie. Jedyne co mi pozostało to skupić się wyłącznie na skokach, na zadaniu, czyli wykonać dobrze próby i zobaczyć, co się później stanie - przyznał ubiegłoroczny triumfator.

Postawę Stocha chwalił też Horngacher: "skok Kamila był dobry, ale nie perfekcyjny. Nareszcie poprawił jeden z elementów lotu i widać, że to mu bardzo pomogło. Szczególnie cieszy mnie podium Dawida Kubackiego. Trochę zmienił swój styl na te zawody i to się sprawdziło".

Kubacki do swojego pierwszego w karierze podium Pucharu Świata podszedł z niezwykłym spokojem.

- To nie jest wprawdzie pierwsze miejsce, ale jest pierwsze podium, więc jestem zadowolony z tej pracy, jaką wykonałem. Ale trzeba pochwalić cały team, bo wyglądało to bardzo fajnie. Warunki były naprawdę ciężkie i zdarzało się, że wycinało niektórych zawodników. Wtedy nawet przy perfekcyjnym skoku jest marna szansa na zajęcie wysokiego miejsca. Ja się cieszę, że nie trafiłem na złe warunki. Moje podium pokazuje, że warto być cierpliwym - skomentował.

Jednocześnie zaapelował: - Musimy teraz trochę studzić emocje, bo prawda jest taka, że kolejny konkurs to całkowicie osobna sprawa. I trzeba się do niego dobrze przygotować - zaznaczył.

A do kolejnych zawodów jest niewiele czasu. Kwalifikacje w Garmisch-Partenkirchen zaplanowane są na niedzielę o godz. 13.45. Z kolei konkurs dzień później o tej samej porze.

Postawę Polaków pochwalił na Facebooku Adam Małysz, który podkreślił, że w Oberstdorfie Turnieju Czterech Skoczni się nie wygrywa, ale... można go przegrać.

"Ależ rewelacyjne rozpoczęcie Turnieju Czterech Skoczni!!! Powiem szczerze, że nie spodziewałem się aż tak fantastycznego wyniku w Oberstdorfie. Kamil doczekał się zwycięstwa. I to jakiego - pokonał faworyzowanego Richarda Freitaga na jego terenie. Dawid i Stefan zaliczyli najlepsze występy w Pucharze Świata w karierze. Oczywiście, ten konkurs jeszcze niczego nie przesądza, ale doda naszym chłopakom dużo wiary w siebie. Jesteśmy na doskonałych pozycjach i tym większe emocje czekają nas w kolejnych odsłonach tej imprezy" - napisał na Facebooku.