Goście postawili wicemistrzom kraju bardzo trudne warunki i przez cztery kwarty toczyli w Arenie Toruń wyrównany bój. O końcowym zwycięstwie zadecydowała m.in. dłuższa ławka rezerwowych gospodarzy, którzy radzili sobie nawet wtedy, gdy za pięć przewinień parkiet musieli opuścić Krzysztof Sulima i Bartosz Diduszko.

- Mecz był bardzo twardy, a momentami nawet brutalny. Zdarzają się jednak i takie mecze. Końcowy rezultat jest wysoki, ale rywale trafiali często z bardzo trudnych pozycji. Przykładem jest chociażby Paweł Kikowski, przeciwko któremu nie broniliśmy źle, ale i tak zdobył 30 punktów. Mam nadzieję, że nasza dyspozycja idzie do góry. Wygraliśmy dwa mecze z rzędu. Niektórzy mówią, że nie pokonaliśmy w tym sezonie żadnego mocnego zespołu na wyjeździe, ale mam nadzieję, że i to jest blisko - podkreślił Aaron Cel, który w sobotę rzucił 21 punktów.

Dodał, że bardzo ważne jest jego zdaniem wygrywanie wszystkich meczów u siebie i wykorzystywanie przewagi własnego parkietu. Podopieczni Dejana Mihevca są na własnym parkiecie nadal niepokonani w tym sezonie. Na wyjeździe mają w trwających rozgrywkach bilans 5-4.

- Rok 2017 był dla nas przełomowy. Osiągnęliśmy najlepszy wynik w historii klubu. Chcemy w 2018 walczyć znów o czołowe pozycje i udowodnić, że nie był to tylko jednorazowy wyskok. Tak naprawdę prawdziwa gra zacznie się w play off. Trzeba tam najpierw awansować, a potem pokazać swoją jakość. Chcemy, żeby nasza forma, tak moja, jak i całego zespołu, szła do góry. Dzisiaj też mogło się to skończyć różnie, co pokazuje, że w tej lidze trzeba uważać w starciu z każdym rywalem - przyznał Wiśniewski (12 pkt).

Najskuteczniejszy w Polskim Cukrze w spotkaniu z Kingiem był amerykański rozgrywający Glenn Cosey, który uzyskał 27 punktów, dokładając 7 asyst i 3 zbiórki. O trzy "oczka" więcej zanotował zawodnik gości Paweł Kikowski, który zakończył mecz z 30 punktami.

- Wydaje mi się, że wcale nie graliśmy źle w obronie, ale rywale rzucili nam 109 pkt. To bardzo uzdolniona rzutowo drużyna, która ma w swoim składzie wielu dobrych strzelców. Gratuluję im zwycięstwa. Mam nadzieję, że nas ta porażka uczyni jeszcze silniejszymi i będziemy stanowili jedność. Tak jak dzisiaj, gdy wszyscy sobie pomagaliśmy, nawet wtedy, gdy nasz trener nie mógł być z nami - wspomniał Kikowski.

Szkoleniowiec zespołu ze Szczecina Mindaugas Budzinauskas został usunięty z ławki rezerwowych po dwóch faulach technicznych.

- Łukasz Biela bardzo dobrze mnie zastąpił w czwartej kwarcie. Gratuluję mu i całemu zespołowi, który dobrze reagował na rozwój wypadków. Rywale okazali się lepsi. Szkoda, że w naszej lidze sędziowie nie korzystają z powtórek wideo. Mogą to zrobić, ale są tak dobrzy, że nie sprawdzają kontrowersyjnych sytuacji. A dziś było ich około dwudziestu. Dlatego często pojawiają się niepotrzebne, negatywne emocje - ironizował Budzinauskas.

Zespół Kinga po meczu w Toruniu ma na swoim koncie 8 zwycięstw i 7 porażek. Polski Cukier zagra 3 stycznia na wyjeździe z Treflem Sopot, a King podejmie ten sam zespół u siebie pięć dni później.