Dwa ostatnie spotkania WBA z Arsenalem na The Hawthorns kończyły się zwycięstwami gospodarzy. To był być może jedyny argument przemawiający za graczami Alana Pardew, którzy ostatni mecz w Premier League wygrali w sierpniu! Do tego po sobotniej wygranej Swansea z Watfordem spadli na ostatnie miejsce w tabeli. W ekipie "The Baggies" po raz kolejny zabrakło Grzegorza Krychowiaka, który rozpoczął mecz na ławce rezerwowych.

 

Jak na drużynę z ostatniego miejsca gospodarze wyglądali na bardzo pewnych siebie, ale mimo kilku sytuacji bramek długo nie oglądaliśmy. W końcu jednak Arsenal wyszedł na prowadzenie za sprawą Alexisa Sancheza. Chilijczyk świetnie wykorzystał źle ustawiony mur przy rzucie wolnym i sprytnym uderzeniem zaskoczył Bena Fostera.

 

Odpowiedź WBA była jednka bardzo szybka. Kieran Gibbs "nastrzelił" rękę Caluma Chambersa, a sędzia Mike Dean podyktował rzut karny, który kilka chwil później na gola zamienił Jay Rodriguez. Warto też odnotować, że w 72. minucie na murawie zameldował się Krychowiak.

 

Wenger, który w niedzielę pobił rekord sir Aleksa Fergusona, prowadząc Arsenal po raz 811 (Szkot miał na koncie 810 spotkań), nie krył złości po ostatnim gwizdku. Z pewnością nie tak wyobrażał sobie zakończenie 2017 roku.

 

Po tym remisie Arsenal jest piąty ze stratą trzecz oczek do czwartego Liverpoolu. WBA wróciło z kolei na przeostatnią pozycję.

 

West Bromwich Albion - Arsenal 1:1 (0:0)

 

Bramki: Rodriguez 89 (rz.k.) - Sanchez 83.

 

WBA: Foster - Dawson, Hegazy, Evans, Gibbs - Phillips (72 McClean), Livermore, Barry, Brunt (72 Krychowiak) - Rodriguez, Robson-Kanu (75 Nyom).

 

Arsenal: Cech - Koscielny (72 Mertesacker), Chambers, Mustafi - Bellerin, Xhaka, Wilshere, Kolasinac (37 Maitland-Niles) - Sanchez, Iwobi (74 Welbeck) - Lacazette.

 

Żółte kartki: Evans, Brunt, Hegazy, Dawson - Mustafi, Chambers, Wilshere.