Chyba nikt nie spodziewał się, że znajdujące się w dole tabeli Crystal Palace zatrzyma rozpędzony Manchester City. Zmierząjący pewnie po tytuł mistrzowski "Obywatele" zlekceważyli 17. drużynę Premier League i musieli obejść się smakiem.

W pierwszej połowie przeważali goście, ale co jakiś czas groźnie kontrowali piłkarze ze stolicy Anglii. Zespoły schodziły do szatni osłabione, po tym jak w 16. minucie kontuzji nabawił się Scott Dann, a sześć minut później uraz wykluczył Gabriela Jesusa. W 28. minucie silnie z dystansu uderzył Sergio Aquero, piłka po jego strzale odbiła się jeszcze od nóg jednego z obrońców i wylądowała na słupku bramki strzeżonej przez Wayne'a Hennessey'a.

W drugiej odsłonie gra zaostrzyła się i arbiter Jonathan Moss pokazał kilka żółtych kartek. W drużynie gospodarzy z dobrej strony pokazał się Wilfried Zaha, którzy często nękał obrońców Manchesteru dynamicznymi akcjami i dryblingami. Kwadrans przed końcem stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola nie wykorzystał Andros Townsend, który fatalnie spudłował z ośmiu metrów. W doliczonym czasie gry fantastyczną akcją indywidualną popisał się Zaha, który wbiegł w pole karne i dał się sfaulować Raheemowi Sterlingowi. Z 11 metrów pomylił się jednak Luka Milivojević, jego strzał świetnie obronił Ederson.

W samej końcówce Jason Puncheon sfaulował Kevina De Bruyne, przerywając groźnie zapowiadającą się akcję. W wyniku zderzenia obaj zostali zniesieni z murawy na noszach.

Crystal Palace - Manchester City 0:0 (0:0)